Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kortowiada

Jestem uzależniona od emocji- im silniejsze tym lepsze. A poza tym mam w sobie to coś, co sprawia, że najgorsze jest mi po prostu obojętne, za to jeśli wydarzy się coś pozytywnego wpływa to na mnie z podwójną siłą. Dzięki temu jestem szczęśliwa. Ostatnimi czasy każda chwila mnie uszczęśliwia, pomimo fatalnej pogody, szarości i przemęczenia jestem nieustannie uśmiechnięta. Poniżej zdjęcia z KORTOWIADY:

po weekendzie

Dlaczego ludzie śledzą każdy Twój krok i myślą, że dzięki temu wiedzą na Twój temat więcej, niż Ty sama. Na szczęście na mnie nigdy nie działało to destrukcyjnie, już od dawna jestem zobojętniała na ludzką paplaninę. Nie warto dostosowywać się do innych, poświęcać się w imię "świętego spokoju". Być może nieco zdziczałam, albo po prostu nabrałam dystansu do wszystkiego i wszystkich. Nie ma sensu przekonywać kogoś, że masz rację, wystarczy, że sam to wiesz. Ważne, aby samemu wierzyć w siebie, swoje wartości i ideały, i żeby zawsze móc spojrzeć w lustro i czuć się dobrze sama ze sobą. Za mną weekend pełen wrażeń... w sobotę po tym jak spędziłyśmy przedpołudnie, południe i jeszcze część popołudnia na zakupach znalazłyśmy jeszcze z sis siłę na nocne szaleństwo na parkiecie. Niedzielę natomiast w całości spędziłyśmy poza domem, tj. na rowerach, meczu etc. Skutkiem ubocznym są moje pieczące plecy. Miłego dnia!

zakupowe szaleństwo

Cześć Kochani! Co tam u Was? Ostatnio moje dni przebiegają idealnie, od rana do wieczora robię coś fajnego, niestety rzadko bywam w domu, a co za tym idzie nie mam czasu rozpocząć pisania swojej pracy licencjackiej. Niestety terminy gonią terminy a mi cholernie ciężko jest się za nią zabrać. Zawsze mam coś innego do roboty, lepszego, ważniejszego a przede wszystkim przyjemniejszego. Tak jak, spędzanie czasu ze znajomi, treningi, rower, opalanko, książka, film, mecz. Wiem, że to mało odpowiedzialne ale jak to któregoś pięknego dnia mi "tymbark powiedział" lenistwo uszczęśliwia, te aktywne oczywiście. Co więcej dzisiaj spędziłam cudowny dzień na zakupowych szaleństwach z moją kochaną siostrą a tym samym ulubioną partnerką do biegania po sklepach. Oby więcej takich udanych wypadów. A teraz w ramach krótkiego sportowego podsumowania (zapewne już wiecie, że:) J. Janowicz przegrał z R. Federerem, Puchar Króla niestety nie trafił w ręce Królewskich, którzy w dogrywce przegrali z ...

detoks

Hej Kochani! Tak długo mnie nie było, że sama nie wiem od czego zacząć? Cholernie duużo się u mnie ostatnio dzieje, a zestawiając ten fakt z brakiem Internetu nie trudno znaleźć przyczynę mojej nieobecności. Ale nie powiem, bo są też dobre strony tej całej sytuacji, detoks zawsze się przyda, oczywiście w małej mierze. Niestety zawaliłam wszystkie możliwe terminy i teraz będzie mi potrzebna duża dawka motywacji, inspiracji i determinacji. Nie wspomnę już o energii, gdyż od jutra zaczynam działać na pełnych obrotach. Mimo to, wierzę, że znajdę czas i pozwolę sobie na krótkie wycieczki rowerowe, zakupy, czy tenis. Podobno dla chcącego nic trudnego, ważne tylko, żeby umieć wszystko odpowiednia rozplanować. A teraz nadeszła pora na odkurzanie dysku i usuwanie zbędnych plików. Wzięłam się wreszcie za porządkowanie zdjęć, i wkrótce oczywiście wywołam kolejną serię. Miłego popołudnia. Ciao  Tymbark na dziś: Od tej pory jestem Twój

sklerotyczka

Witajcie robaczki! Jak samopoczucie po wczorajszym i wtorkowym meczu? Zadowoleni? (bo ja niestety nie). O  ile ucieszyła mnie wygrana Bayernu z Barceloną, o tyle jestem rozczarowana wczorajszą porażką Królewskich. I mam już dość wysłuchiwanie o tym jaki to Lewandowski jest wspaniały. Pomimo tego i jeszcze kilku drobnych szczegółów mam dobry humor. Dzisiejszy dzień zleciał mi w niesamowitym tempie, choć wszystko działo się bardzo chaotycznie. Od kilku dni biegam rano (po domu, jak zaśpię), z niczym nie mogłam dziś zdążyć, wyszłam z domu 15 minut później niż zwykle, co więcej okazało się że zapomniałam kluczy i musiałam się wracać. Godziny w pracy (te same, które mi się zazwyczaj dłużą) dziś upłynęły błyskawicznie, po pracy ruszyłam na miasto w poszukiwaniu prezentu urodzinowego dla mojego chrześniaka. Po powrocie trening, oczywiście też się spóźniłam a teraz choć jestem wykończona i najchętniej położyłabym się do łóżka czeka mnie wybieranie outfitów i pakowanie walizki. Może kąpiel ...

projekt

Witajcie robaczki w poniedziałkowy wieczór! Szykuje się pracowity tydzień. I choć dziś zaczęłam jeszcze w miarę spokojnie, to z każdym następnym dniem będzie coraz ciężej. Mam zaledwie kilkadziesiąt krótki godzin na zrobienie kilkuset rzeczy. Począwszy od przygotowania prezentów, realizacji mojego projektu, który dziś obmyśliłam, a którego szczegóły są mi jeszcze nie do końca znane, poprzez napisanie dwóch podrozdziałów mojej pracy dyplomowej, zrobienie papierowych kwiatów, zapisanie zeszytu do kaligrafii i wielu innych, nie licząc już moich codziennych zajęć typu praca, trening, zakupy. Na szczęście motywacji mi nie brakuje. A więc do roboty nie ma co czekać z wszystkim do jutra, skoro energia aż mnie rozpiera na samą myśl o moim projekcie. Póki co nie mogę jednak zdradzić szczegółów. Życzę Wam spokojnej nocy. Dobranoc!

błąd

Cześć! Cały dzień spędziłam w domu. Od jakiegoś czasu wmawiałam sobie, że właśnie to jest mi teraz potrzebne, moje cztery ściany, pokój, łóżko, sad i odrobina ciszy. Z racji tego, iż tempo mojego życia znacznie się ostatnio zwiększyło, tego że działam na pełnych obrotach i robię tysiąc rzeczy na raz przyda mi się chwila spokoju. Planowałam spanie do południa, domowe spa, plotki u Agi a potem trening i jeszcze kilka innych drobiazgów. Z przyczyn niezależnych ode mnie, nie do końca poszło zgodnie z planem i w efekcie miałam jeszcze więcej wolnego czasu. Mojemu organizmowi, który jest już przyzwyczajony do rannych pobudek wystarczyło zaledwie kilka małych godzinek snu i już o 6.oo byłam gotowa powitać nowy dzień, postanowiłam jednak skorzystać z okazji i jeszcze się polenić, ażeby później z podwójną energią przystąpić do ćwiczeń. W końcu trzeba było wypróbować swoją nową, różową karimatę. Resztę dnia spędziłam na nic nie robieniu. Sądziłam, że przyda mi się chwila relaksu, lenistwa.  ...