Cześć! Cały dzień spędziłam w domu. Od jakiegoś czasu wmawiałam sobie, że właśnie to jest mi teraz potrzebne, moje cztery ściany, pokój, łóżko, sad i odrobina ciszy. Z racji tego, iż tempo mojego życia znacznie się ostatnio zwiększyło, tego że działam na pełnych obrotach i robię tysiąc rzeczy na raz przyda mi się chwila spokoju. Planowałam spanie do południa, domowe spa, plotki u Agi a potem trening i jeszcze kilka innych drobiazgów. Z przyczyn niezależnych ode mnie, nie do końca poszło zgodnie z planem i w efekcie miałam jeszcze więcej wolnego czasu. Mojemu organizmowi, który jest już przyzwyczajony do rannych pobudek wystarczyło zaledwie kilka małych godzinek snu i już o 6.oo byłam gotowa powitać nowy dzień, postanowiłam jednak skorzystać z okazji i jeszcze się polenić, ażeby później z podwójną energią przystąpić do ćwiczeń. W końcu trzeba było wypróbować swoją nową, różową karimatę. Resztę dnia spędziłam na nic nie robieniu. Sądziłam, że przyda mi się chwila relaksu, lenistwa. Jednak teraz wiem, że się myliłam. Wcale tego nie potrzebowałam, zamiast odpocząć strasznie się wymęczyłam a przy tym wynudziłam. Nie lubię bezczynności, nie cierpię marnować czasu. Jestem pewna, że nigdy więcej a przynajmniej nie w najbliższym czasie...nie pozwolę sobie na takie jego marnowanie. To nie w moim stylu. O wiele bardziej wolę kłaść się do łóżka wykończona ale zadowolona z faktu, ile to tego dnia udało mi się zrobić, niż myśląc o tym, co mogłam dziś zrobić , a czego nie zrobiłam. Plan na jutro- przeżyć dzień poświęcając całą swoją energię na robienie cudownych rzeczy i położyć się usatysfakcjonowana i z myślą o naładowaniu akumulatorów na kolejne jutro. Dobrej nocy!


Hej! Jak Wam minął weekend? Jak już zdążyłam wspomnieć wcześniej ja spędziłam go w Olsztynie. Świętowałyśmy z dziewczynami urodziny Pauli i Karoliny. Był torcik, pizza, różowe piwo, kalambury, dużo śmiechu i dobrej zabawy. Do domu wróciłam wczoraj, w granicach 17.oo i dosłownie kilka minut później był już u mnie P. Także wieczór spędziłam w miłym towarzystwie. Dzisiaj nie mam nic nadzwyczaj ciekawego do roboty, byłam na spacerze i odebrałam Kasię z przedszkola, bo Aga nie mogła. Teraz zamierzam zrobić coś pożytecznego. Być może uda mi się dokończyć porządki z butami, które zaczęłam wczoraj późnym wieczorem. Poniżej zdjęcia z urodzinowej imprezy.
Komentarze
Prześlij komentarz