
Nieustannych zawirowań w moim życiu ciąg dalszy. Nadal jestem rozbita, a dziś to nawet nie jestem w stanie określić swojego nastroju. Wczoraj "zrobiłyśmy" z D. ładną trasę biegową, a później jeszcze wybrałyśmy się na rowery. Humor od razu lepszy, więc dziś, kiedy tylko podniosłam się z łóżka w stanie prawie depresyjnym pomyślałam, nic innego tylko jogging. Pomogło, ale aby na chwilę. Teraz znowu się wściekam, bo ludzie nieustannie mnie irytują. Mam nadzieję, że mój jutrzejszy wyjazd do Olsztyna położy kres moim frustracjom. Póki co ruszam na miasto, bo shopping (tak, jak trening) lekarstwem na zło tego świata.
Komentarze
Prześlij komentarz