Przejdź do głównej zawartości

Posty

mamy weekend

Cześć robaczki! Zauważyłam, że ostatnio znacznie chętniej i dużo częściej ruszam się z domu. Możliwe, że gdybym mogła to wracałabym tylko raz na jakiś czas, regenerować siły, bo gdzie, jak gdzie, ale w domu mi to najlepiej wychodzi. Mamy za sobą piękny, słoneczny weekend, z którego wycisnęłam tak dużo, jak tylko się dało (mam nadzieję, że Wy też). Życie jest po to, aby z niego korzystać, więc korzystajmy, żeby później było co wspominać. A teraz padam, więc pora na regenerację. Poniżej drobna fotorelacja z ostatnich dni:

:(

Najpierw byłam wściekła, teraz jestem po prostu smutna. Real traci kolejne punkty i niestety teraz będziemy oglądać plecy rywali. Ale podobno nadzieja umiera ostatnia. To jest jeszcze do odrobienia, wszystko w nogach, ale niestety już nie tylko naszych. Jedno jest dla mnie pewne, niezależnie od miejsca w tabeli na zawsze tylko Real <3 dobranoc...

Diabelskie szczęście

Nie zawsze wszystko idzie tak, jak sobie wcześniej założymy..tak, wiem, że wielokrotnie już to mówiłam, ale niestety taka jest prawda i nic szczególnego z tym zrobić nie możemy. Dlatego też nie możemy się przejmować czymś, na co nie mamy wpływu, ponieważ byłoby to zbędnym, bezcelowym marnotrawieniem energii. Co do Królewskich, oczywiście głęboko wierzę, że zrewanżują się już przy najbliższej okazji, czyli w finale PK! :) A tak poza tym, to cholernie tęsknię za wiosną, słońcem i ciepłem. Za oknem widok typowo jesienny, a ja bym chciała już smażyć tyłek na słońcu. Na szczęście pogoda nie ma ostatnio na mnie jakiegoś znaczącego wpływu i mimo szarości chodzę po domu nucąc piosenki. Los się do mnie uśmiecha, a może po prostu zaczęłam dostrzegać szczęście :)

w oczekiwaniu

To już dziś! Nadszedł ten dzień, w którym Real może zrobić wielki krok w kierunku zdobycia mistrzostwa. Teraz już nie odliczam dni, teraz odliczam godziny, minuty, sekundy. I szczerze mówiąc, już się nie mogę doczekać. Zachmurzone niebo i ta cała bura otoczka nie sprzyja pozytywnemu nastawieniu, mimo to się uśmiecham. Wystarczy mieć słonko w sercu, tak jak ja dzisiaj. A jest to oczywiście możliwe dzięki ludziom, których lubię i z którymi lubię spędzać czas. Są ludzie, których siła, moc i energia udziela mi się za każdym razem. Oni są najwspanialsi, unikatowi. Podobno szczęście jest wtedy, kiedy przestajemy narzekać na problemy, które mamy i zaczynamy dostrzegać, jak wiele innych mamy już za sobą. Więc przestajemy narzekać, choć nie zawsze jest z górki, a niektórzy zamiast zajmować się sobą, wchodzą z buciorami do Twojego życia. Ale czy z tego powodu mamy się przejmować? Nie, bo stanowczo nie warto. Niektórzy są po prostu niereformowalni, no cóż. Zacznijmy zatem dostrzegać te pozytyw...

małe szczęścia

Czasem świat wokół nas jest okropny, dlatego tak ważne jest to, czy potrafimy dostrzegać w nim to, co piękne. Odnoszę wrażenie, że z każdym dniem nabieram większego dystansu do tego wszystkiego. Nie mówię, że niczym się nie przejmuję, ale może nie wybiegam za daleko w przyszłość, może mniej myślę, mniej się zamartwiam, bo czasem zwyczajnie nie warto. Nie chodzi o to, by być chłodnym i obojętnym, bo ja od zawsze byłam przepełniona całym pakietem najprzeróżniejszych emocji. Przeważnie wszystko uderzało we mnie ze zdwojoną siłą, bo każde uczucie przeżywałam bardziej, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Teraz staram się skupiać na tym, co dobre, pozytywne i wszystkie te rzeczy wyolbrzymiać, a od tych destrukcyjnych się odcinać. Małe szczęścia budują wielkie szczęścia, a to jest z kolei milowym krokiem do pełni szczęścia. Ale nie zawsze jest tak pięknie. Czasem też mam wszystkiego dość. Bywa, że nie mam ochoty nawet podnosić tyłka z łóżka. Zawsze mówię otwórz oczy, uśmiechnij się i ...

wiosna

Nareszcie..znów zapachniało wiosną. Nie ma to jak być rano powitanym przez piękne promyki słońca wpadające przez okno. Aż chce się podnieść z łóżka. Co więcej, im cieplej, tym mam więcej energii, a im mam więcej energii, tym bardziej mogę urozmaicać swój dzień. Jak nie zacznę od killera Chodakowskiej, tak skończę wieczornym joggingiem, w międzyczasie jeszcze wyskoczę pograć w tenisa, albo na rower. I od razu życie staje się piękniejsze. Wiosną, nawet jazda samochodem sprawia mi więcej radości, odsuwam szybę, włączam muzykę i śpiewam na całe gardło, a już nie wspomnę o spacerach, które niezależnie od pory roku i pogody od zawsze są nieodłącznym elementem każdego mojego "dzisiaj". Dziś, witam wiosnę w dobrym nastroju i proszę zostań z nami, nie odchodz :)

odliczamy

Cześć robaczki! Muszę przyznać, że obijam się totalnie. Aż wstyd się przyznać, ale moje lenistwo przechodzi wszelkie możliwe granice, ale w gruncie rzeczy to granice przecież są po to, żeby je przekraczać, a zasady, by je łamać, więc czemu nie. Póki jednak jeszcze nie zdążyłam się tak do końca rozleniwić, chłodzę swoje bezproduktywne zapędy i na dniach biorę się za badania. A będę badać nauczycieli, więc może być ciekawie. Co do dzisiejszego dnia, to przyniósł on wieści dobre i złe. Dobre, czyli wygrana Realu z Schalke i tym samym awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, złe- kontuzja Jesego i potwierdzone info od jego agenta o zerwaniu więzadeł. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać do niedzieli na El Clasico. Dzisiejszy mecz był 31 meczem Królewskich bez porażki i mam nadzieję, że Barcelona tego nie zmieni. Już nie mogę się doczekać. A teraz do łóżka gromadzić siły, bo jutro czeka mnie nico więcej wysiłku niż spacer i squat challenge. Słodkich!