Przejdź do głównej zawartości

Posty

mania kupowania

Cześć złotka! Ostatnio moja kolekcja torebek i biżuterii powiększyła się o kilka perełek, mimo tego lista zakupów (do kupienia) jest naprawdę długa i nieprzerwanie otwarta. Najgorsze jednak jest to, że jest kilka rzeczy, które chciałabym mieć, i wiem jak one dokładnie powinny wyglądać, ale nigdzie nie mogę takowych dostać. Na tę chwilę poszukuję (priorytetowo): czarnej ramoneski ze złotymi ćwiekami, dżinsowej koszuli, jasnych dżinsowych rurek z niezliczoną ilością dziur na przodzie. Może coś polecicie?  Dzisiaj pół dnia spędziłam na "buszowaniu" po sklepach internetowych,  niestety póki co nie udało mi się znaleźć niczego odpowiedniego. Mam wrażenie, że to wszystko już było, już widziałam i że wszystko wszędzie jest takie samo. A jutro od samego rana (które ostatnimi czasy zaczyna się dla mnie przed samym południem) wybieram się na zakupy. Mam nadzieję, że uda mi się upolować coś ładnego. Teraz chwila relaksu z moją książką do poduszki, mianowicie "Ja, potępiona...

Ja, anielica

Witajcie robaczki! Łudziłam się, że po nowym roku będę miała więcej czasu na realizację swoich końcoworocznych postanowień, niemniej jednak okazało się, że  wcale go nie przybyło, a wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że moja doba skróciła się o jakieś kilka godzin i na nic nie starcza mi czasu. Mimo wszystko udało mi się wcielić w życie kilka zmian i swoich iście diabelskich planów, z których czerpię satysfakcję. Co więcej jakimś cudem, zapewne za pomocą mocy piekielnych, boskich i z pomocą znajomych diabłów udało mi się przeżyć miniony weekend. Już w sobotni wieczór wróciłam do domu bardzo zadowolona, a niedzielę przeżyłam w swoim stałym rytmie. Ponadto właśnie skończyłam czytać "Ja, anielicę" K.B. Miszczuk i po brzegi jestem przesiąknięta diabelsko- anielską energią. Już się nie mogę doczekać kiedy zanurzę się w tej rzece jaką jest kolejna książka pani Kasi, mianowicie  "Ja, potępiona". Wnikliwsze recenzje zostawię na później, tj. pojawią się kiedy przeczyta...

błyskotki

Moje gardło ma się już nieco lepiej z czego jestem bardzo zadowolona, nie mniej jednak  kuracja zdrowotna nadal trwa. Ponadto spędzam ostatnio bardzo aktywnie każdy dzień, co przynosi mi mnóstwo satysfakcji, bowiem hejtuje (od zawsze!) bezczynność i marnotrawienie czasu. Oczywiście nie mówię, że nie należy się nam wszystkim czasem tzw. "chwila dla siebie" na relaks i przysłowiowe "nic nierobienie", jednak mimo wszystko lubię aktywnie spędzać wolny czas. Dlatego też i dzisiejszy dzień rozpoczęłam od treningu, a zaraz po nim wybrałam się z M., P. i M. na łyżwy. Znaleźliśmy też czas na moją ulubioną- hawajską, a z racji tego, że potem należało spalić kalorie  ponownie na łyżwy. Wieczorek natomiast upłynął w miłym towarzystwie u Mariusza. Niestety to mój ostatni wolny weekend, za tydzień czeka mnie pakowanie walizki, ale póki co nie myślę jeszcze o tym. Chwilo trwaj! A poniżej coś biżuteryjnego, przygotowałam Wam kilka zdjęć. Tematem przewodnim jest kolor...

pozytywnie

Witajcie Kochani! Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile to człowiek może popełnić w życiu głupot,  wiedząc, że będzie musiał później ponieść konsekwencje swoich wyborów, zachowań i działań, ale mimo wszystko i tak dalej brnie w tę chorą sytuację. Nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie jednego aspektu życia a kilka, ale pozostawię je do swoich nocnych przemyśleń, gdy np. po raz kolejny nie będę mogła usnąć. Jak Wam mijają te pierwsze dni nowego roku? Ja wczoraj świętowałam (wreszcie!) z dziewczynami swoje 20-ste urodziny, które miały miejsce już w środę. Dzisiejszy dzień natomiast rozpoczęłam od treningu a zakończę go serią brzuszków. Jest pozytywnie. Dobranoc!

niedosyt

Wystarczyło zaledwie kilka dni, żeby mój organizm przestawił się na nocny tryb czuwania i dzienny-spania. Toteż dzisiejszej nocy nie mogłam usnąć do jakiejś 2.oo, a rano nie chciało mi się zwlec tyłka z łóżka. Ale mniejsza o większość. Dzisiejszy dzień spędziłam w większości w szkole, i to miło, później dwugodzinny trening a teraz przyszedł czas na "nic nie robienie". Mam w planach kolejną herbatkę z miodem (moje gardło jest w coraz to gorszej formie) a potem słuchawki w uszy i pod kołderkę. cya. 

2o

Po masowym ataku świątecznego i noworocznego spamu przyszła kolej na spam urodzinowy, ale wiecie co ja to lubię. Uwielbiam dostawać życzenia, szczególnie te pisane czy też mówione od siebie, z głębi serca. W tym momencie dziękuję za wszystkie i te wirtualne i te składane osobiście. W szczególności dziękuję tym osobom, które pamiętały, bez facebook`owych czy mail`owych przypominajek! Z racji tego, że od wczoraj dokucza mi straszny ból gardła oraz faktu, że miałam dziś mnóstwo rzeczy do zrobienia a całe popołudnie spędziłam w kuchni nieco przesunęłam  w czasie świętowanie urodzin. Co się odwlecze..itd. Teraz pora na herbatkę z miodem i do łóżka. Słodkich snów!

Nowy Rok

Jak tam robaczki, doszliście już do siebie po nocy sylwestrowej? Ja tak, i właśnie jestem na etapie podsumowywania ubiegłego roku i tworzenia listy postanowień noworocznych. Uważam, że bez sensu jest wymyślanie niezliczonej ilości założeń i planów, jednak warto wyznaczyć sobie kilka najważniejszych celów na ten rok i dążyć do ich realizacji. Ponadto już zaledwie przez kilka godzin będę miała 19 lat, a tym samym "jedynkę z przodu", jutro kończę dwadzieścia  i szczerze mówiąc cholernie dziwnie się z tym czuję. Mam masę planów na jutro i najbliższe dni, póki co teraz przyszedł czas na mały chillout. Miłego wieczoru!