
Witajcie robaczki! Łudziłam się, że po nowym roku będę miała więcej czasu na realizację swoich końcoworocznych postanowień, niemniej jednak okazało się, że wcale go nie przybyło, a wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że moja doba skróciła się o jakieś kilka godzin i na nic nie starcza mi czasu. Mimo wszystko udało mi się wcielić w życie kilka zmian i swoich iście diabelskich planów, z których czerpię satysfakcję. Co więcej jakimś cudem, zapewne za pomocą mocy piekielnych, boskich i z pomocą znajomych diabłów udało mi się przeżyć miniony weekend. Już w sobotni wieczór wróciłam do domu bardzo zadowolona, a niedzielę przeżyłam w swoim stałym rytmie. Ponadto właśnie skończyłam czytać "Ja, anielicę" K.B. Miszczuk i po brzegi jestem przesiąknięta diabelsko- anielską energią. Już się nie mogę doczekać kiedy zanurzę się w tej rzece jaką jest kolejna książka pani Kasi, mianowicie "Ja, potępiona". Wnikliwsze recenzje zostawię na później, tj. pojawią się kiedy przeczytam wszystkie części. A teraz uciekam do łóżka, dobranoc!

Komentarze
Prześlij komentarz