Pogoda tak ogólnie fatalna nie zachęca do wyjścia z łóżka, a co dopiero z domu. Deszcz smutnym staccatem wybija rytm, w sercu rozpryskuje kropelki melancholii, wiatr dudni nieprzyjemnie. Gdzie się podziało to słońce, które świeciło przez ostatnie tygodnie. To, co widzę za oknem mnie przytłacza. Jestem senna, nieobecna,. czuję się nijako. W dodatku dopadła mnie angina, więc pozostaje mi tylko wygrzewać się pod kocykiem z kubkiem ciepłej (gorącej nie mogę) herbaty i czekoladowymi pierniczkami.
Hej! Co u Was? bo u mnie dużo się dzieję. Na zdjęciach moje kochane dupeczki, które wreszcie mnie wczoraj odwiedziły. Mamy w planach następny `zjazd` tym razem z nocką, inaczej zawsze któraś będzie kierowała. A dziś trzeba było zwlec (z niesamowitym trudem) tyłek z łóżka, wsiąść w samochód i jechać do swojego ukochanego Ekonomika po wyniki z matur. Stresik był... o tak. Maturka poszła nawet dobrze, jestem zadowolona. (choć zawsze mogło być lepiej). Teraz domek, odpoczywamy i może opijamy :) choć w planach mam jeszcze roweryk z Agą, w końcu trzeba dbać o kondycję no nie ;p Cya <3
Komentarze
Prześlij komentarz