Przejdź do głównej zawartości

Posty

I`m a mess, I confess

Cześć robaczki! Okazuje się, że najlepiej jest nic nie planować, tylko wszystko robić spontanicznie, ale czy w każdej kwestii tak można? Otóż wczoraj planowałam wziąć się za sprzątanie. Choć znaczną większość swojego życia przebywam poza domem (chyba krasnoludki bałaganią) a i tak mój pokój to jeden wielki magazyn dziwnych różności (bo przecież wszystko się przyda!).  I`m a mess, I confess. Wczorajsze popołudnie, choć wcześniej nie planowane- w pełni udane , mianowicie: rower, plotki z M. i cE., zakupy, tortilla i zimne piwko. Dawno już tak nie miałam czasu usiąść przy piwie i cieszyć się widokiem za oknem. Choć ostatnio pogoda nie nastraja zbytnio optymistycznie, bynajmniej mnie. Ja kocham słońce, upały, opalanie a nie taki szaro- bury ekran. A teraz pora zrobić coś dla siebie, czyli trening.

weekend

Czy Wy też macie wrażenie, że doba podczas weekendu jest o kilka godzin krótsza a niżeli w ciągu tygodnia? Nie chcę tracić swoich najlepszych lat młodości, chcę żyć pełnią życia dlatego korzystam z niego jak tylko się da w każdym, możliwym znaczeniu tego słowa. Postanowiłam, iż tegoroczne wakacje wykorzystam na maksa i póki co, co prawda drobnymi kroczkami ale ten plan realizuję. Weekend minął w mgnieniu oka. Wczoraj ładnych parę godzin spędziłam z Kasią i Moniką w Bońkowie- cholera to miejsce naprawdę przepełnia jakaś tajemnicza energia, nawet najtrudniejsze kwestie i decyzje jest mi łatwiej przemyśleć i podjąć właśnie tam. Na nocne szaleństwa spośród naprawdę wielu możliwości wybrałyśmy wczoraj Radzanów, chyba bardziej z powodu niezapominanych wrażeń minionych lat i mnóstwa wspomnień wiążących z tym miejscem. Dziś natomiast (po tym jak odespałam imprezę) wybraliśmy się ze znajomymi nad jezioro. Wypad był w pełni spontaniczny ale udany. No i liczba moich wakacyjnych pla...

czary

W ciągu ostatnich dni korzystałam z pięknej pogody i każdy kolejny dzień spędzałam poza domem, w końcu mamy wakacje (bynajmniej teoretycznie). Znalazłam czas na spotkania ze znajomymi, na tenis, na spędzenie trochę czasu z moim kochanym chrześniakiem, który potrafi zauroczyć dosłownie każdą kobietę, udało mi się również wybrać na wycieczkę rowerową z M. i K. i odwiedzić Bońkowo. Planów naprawdę cała masa, dlatego tym bardziej z niecierpliwością wyczekuję upragnionego urlopu nie mniej jednak cieszę się każdym kolejnym dniem- nie ważne, że muszę wcześnie wstawać, w tym też potrafię dostrzec pozytywne aspekty. Dziś choć za oknem szaro i deszczowo moja wewnętrzna bogini klaszcze w dłonie. Fascynuje się swoimi odkryciami, co do ludzi. Zawsze powtarzam jak ważne jest to jakimi ludźmi się otaczamy, czy takimi którzy potrafią czarować i hipnotyzować? Powiedzmy sobie szczerze, dzięki tym najważniejszym budzę się rano z uśmiechem na twarzy. Cya

extreme

Za mną kolejny ekstremalny dzień pełen niezapomnianych chwil (a wszyscy się dziwią czemu zaspałam kolejny raz z rzędu, podczas gdy każdy dzień mam wypełniony po brzegi, w dodatku doszło mi kolejne hobbistyczne zajęcie). Moje wakacyjne dni nabierają intensywniejszych barw a zapowiada się, że będzie naprawdę fluo. Wyzbywam się wszelkich negatywnych emocji i izoluję od toksycznych ludzi. Warunki pogodowe są naprawdę świetne i w pełni sprzyjają realizacji wakacyjnych planów. Już się nie mogę doczekać, kiedy spakuję walizkę i wyjadę daleko stąd. Póki co jeszcze tu trochę zbałamucę. A teraz manicure i towarzystwo Grey1a. Dobranoc!

refleksje

Wczorajsza data, jak co roku skłoniła mnie do pewnych przemyśleń i rozważań. Od jakiegoś czasu kojarzy mi się ona z narodzinami i ze śmiercią. Co roku, kiedy przychodzi piąty lipca zastanawiam się nad sensem ludzkiego życia, sensem szczęścia i cierpienia, sensem śmierci.  I rok, w rok nasuwa mi się to samo pytanie dlaczego? Tak naprawdę próbujemy układać sobie życie, planujemy wszystko na zapas, do przodu na kilka dni, tygodni, miesięcy a nawet lat, zabezpieczamy się na przyszłość, nie wiedząc co tak naprawdę los dla nas szykuje. Dlatego tak cholernie ważne jest aby cieszyć się chwilą, i każdy dzień swojego życia od początku do końca przeżywać jak najlepiej, jak gdyby miał on być naszym ostatnim dniem. Dlatego też tak bardzo ważni są ludzie, nasi bliscy, znajomi, Ci którzy są z nami na co dzień i Ci, którzy choć są daleko to są dla nas ważni. Doceniajmy to co mamy. Znajmy wartość swoją i innych i wartość istnienia.

dzień za dniem

Czerwiec był dla mnie długim, produktywnym miesiącem, w którym każdego dnia towarzyszyło mi mnóstwo czasochłonnych zajęć, czasem nudnych i zwyczajnie zbędnych. Wraz z upływającymi kolejnymi dniami doszłam do wniosku, że koniecznie muszę coś zmienić i tak oto zrodził się mój wakacyjny plan. Teraz moje życie zmienia się po kawałeczku ale na całej płaszczyźnie, myślę że wkrótce będzie ono wyglądało zupełnie inaczej, mam nadzieję, że lepiej (bynajmniej z mojej perspektywy). Nadal uważam, że doba jest stanowczo za krótka i każdy dzień mam po brzegi wypełniony, ale teraz każde moje zajęcie mnie cieszy i satysfakcjonuje, a o to właśnie w tym wszystkim chodzi prawda?! Żeby z wszystkiego, co robimy czerpać przyjemność, radość i satysfakcje, to jest gwarancją naszego szczęścia. Jednym z licznych kroków ku mojemu osobistemu szczęściu było wczorajsze spotkanie z moją przecudowną przyjaciółką Kasią, która od czasów liceum należy do grona ludzi, którzy odgrywają w moim życiu pierwszorzędną rolę...

u-w-i-e-l-b-i-a-m !

Uwielbiam takie momenty, kiedy ktoś mnie niespodziewanie zaskakuje i to czymś niesamowicie miłym. Jestem w totalnym szoku i naprawdę świetnym nastroju! Nie ma to jak rozpocząć dzień wcześnie rano i cieszyć się każdą jego minutą. Niesamowite jest to, jak jedna wiadomość może wpłynąć na człowieka, jego samopoczucie i humor. Dziękuuuuuuuuuuuję! A jutro mam nadzieję się świetnie bawić w towarzystwie mojej cudownej przyjaciółki. Uciekam malować pazurki. Dobranoc.