Sezon "a psik" uważam za oficjalnie otwarty. Próbowałam się strzec, ale na nic się to nie zdało. Zawsze miałam słabą odporność organizmu i zdaje się, że mój system obronny właśnie przestał działać. Nic dziwnego, kiedy wszyscy dookoła kichają, walczą z uporczywym katarem i bólem zatok. I jak tu się nie zarazić, gdy kilka godzin dziennie spędza się z dziesiątkami innych "kichających". Ponadto pokusiło mnie ostatnio, żeby biegać w czasie deszczu i nie małego wiatru i chyba teraz odczuwam skutki tej pokusy na swoim ciele a dokładniej głowie i gardle. Od depresji co prawda dzieli mnie przepaść, ale nie znaczy to, ze choróbsko nie wpływa negatywnie na mnie i mój nastrój. W dodatku zimno doskwiera mi tak bardzo, że kompletnie nie mam ochoty wychodzić z domu. I pewnie, gdybym nie musiała rano wychodzić do pracy, to spędzałabym całe dnie pod kołdrą z książką, popijając gorącą herbatę, kubek za kubkiem. Czas rozłożyć te choróbsko na łopatki i to w nie byle jakim stylu. Pora na bombę witaminową. A Wam życzę miłego wieczoru. Dbajcie o siebie!











Komentarze
Prześlij komentarz