Witajcie Kochani ponownie! Po tak długiej nieobecności postanowiłam wreszcie znaleźć chwilę na dodanie jakieś notki. Czas ucieka mi w zawrotnym tempie, a dzieje się tak dużo, że naprawdę nie znajduję nawet małej chwilki, żeby coś napisać za co Was bardzo przepraszam. Pod moją nieobecność wydarzyło się tak dużo a zarazem tak niewiele, że nie jestem w stanie dokonać wybiórczej selekcji, o czym pisać a co sobie darować. Dlatego też nie będę się szczegółowo rozpisywać co robiłam, gdy mnie nie było. Wspomnę tylko, że zaliczyłam dwa wyjazdy do Olsztyna, wyjście do teatru na "Deszczową Piosenkę",a poza tym zakupy, treningi, spotkania etc. Za to dzisiejszego dnia towarzyszy mi iście diabelska atmosfera. Moja ukochana książka "Ja, diablica" wreszcie doczeka się ekranizacji (ta wiadomość od rana wprawiła mnie w dobry nastrój!), w pracy rozmawiam o diabłach, wszędzie spotykam same szóstki, nawet znajomych na fb mam 666, w dodatku jeszcze Ty diable...! Miłego popołudnia.
Przyszedł czas na leniwą niedzielę.. biorąc pod uwagę intensywność ostatnich dni, regeneracja naprawdę się przyda. A więc ładujemy się na przyszły tydzień Kochani, żeby już jutro ruszyć z jeszcze większą mocą. W piątek obroniłam licencjat i od razu "pełną piersią" rozpoczęłam wakacje. Cieszę się niezmiernie, bo wreszcie będę miała trochę czasu na te zajęcia, na które dotychczas mi go nie wystarczało. Wreszcie mogę ruszyć się z domu bez wyrzutów sumienia, że się nie uczę, że odkładam to co ważne na później. Nareszcie mogę do woli spotykać się ze znajomymi, czytać, biegać i "nic nie robić", no może nie dosłownie. ;-) Wakacje wakacjami, tylko gdzie do cholery jest te piękne słoneczko, które jakiś czas temu poszło na wagary i do tej pory nie wróciło? Może już czas najwyższy?! W końcu mamy już koniec czerwca, przydałoby się nieco energii w postaci ciepłych promieni. Miłej niedzieli! Odpoczywajcie.
Komentarze
Prześlij komentarz