Witajcie Kochani ponownie! Po tak długiej nieobecności postanowiłam wreszcie znaleźć chwilę na dodanie jakieś notki. Czas ucieka mi w zawrotnym tempie, a dzieje się tak dużo, że naprawdę nie znajduję nawet małej chwilki, żeby coś napisać za co Was bardzo przepraszam. Pod moją nieobecność wydarzyło się tak dużo a zarazem tak niewiele, że nie jestem w stanie dokonać wybiórczej selekcji, o czym pisać a co sobie darować. Dlatego też nie będę się szczegółowo rozpisywać co robiłam, gdy mnie nie było. Wspomnę tylko, że zaliczyłam dwa wyjazdy do Olsztyna, wyjście do teatru na "Deszczową Piosenkę",a poza tym zakupy, treningi, spotkania etc. Za to dzisiejszego dnia towarzyszy mi iście diabelska atmosfera. Moja ukochana książka "Ja, diablica" wreszcie doczeka się ekranizacji (ta wiadomość od rana wprawiła mnie w dobry nastrój!), w pracy rozmawiam o diabłach, wszędzie spotykam same szóstki, nawet znajomych na fb mam 666, w dodatku jeszcze Ty diable...! Miłego popołudnia.
Hej! Jak Wam minął weekend? Jak już zdążyłam wspomnieć wcześniej ja spędziłam go w Olsztynie. Świętowałyśmy z dziewczynami urodziny Pauli i Karoliny. Był torcik, pizza, różowe piwo, kalambury, dużo śmiechu i dobrej zabawy. Do domu wróciłam wczoraj, w granicach 17.oo i dosłownie kilka minut później był już u mnie P. Także wieczór spędziłam w miłym towarzystwie. Dzisiaj nie mam nic nadzwyczaj ciekawego do roboty, byłam na spacerze i odebrałam Kasię z przedszkola, bo Aga nie mogła. Teraz zamierzam zrobić coś pożytecznego. Być może uda mi się dokończyć porządki z butami, które zaczęłam wczoraj późnym wieczorem. Poniżej zdjęcia z urodzinowej imprezy.
Komentarze
Prześlij komentarz