Życie ludzkie jest trawa, która znika. Rano kwitnie i rośnie, pod wieczór więdnie i usycha. Śmierć dotknie każdego niezależnie od jego wieku, wykształcenia, stanowiska czy rasy.
Dziwne jest to życie. Jednych od urodzenia obsypuje szczęściem i miłością i rozpieszcza ich aż do późnych lat starości, innym każe o szczęście walczyć, innych karci samotnością, a jeszcze innym zwyczajnie gaśnie. I nieważny jest fakt, że ktoś dopiero zaczyna rozpościerać skrzydła aby w pełni samodzielnie lecieć przez życie. Nagle następuje cięcie a potem nie ma już nic. Ciemność. Smutek i łzy potomnych. Tych, którzy zostali, którzy czekają na swoją kolej. W takich chwilach człowiek ma ochotę wybiec przed siebie, z mokrymi polikami od łez i krzyczeć wniebogłosy "dlaczego???!!!!" Bezradność ogarnia duszę, umysł i ciało. Chciałoby się coś zrobić jednak jedyną rzeczą, która najlepiej wychodzi to stanie w bezruchu i gorzki płacz. Boże, jak ja nienawidzę tego uczucia kiedy ktoś odchodzi, kiedy już tego kogoś nie ma. Czuję się wtedy tak jakby bomba atomowa spadła mi na serce. Nie dość że pozostawia po sobie olbrzymie straty to jeszcze jej skutki są odczuwalne przez długi czas. Podobno udowodniono naukowo, że ból psychiczny jest znacznie silniejszy od tego fizycznego. Na czym to wszystko polega, że to tak potwornie boli, bardziej niż cokolwiek innego?
Hej! Jak Wam minął weekend? Jak już zdążyłam wspomnieć wcześniej ja spędziłam go w Olsztynie. Świętowałyśmy z dziewczynami urodziny Pauli i Karoliny. Był torcik, pizza, różowe piwo, kalambury, dużo śmiechu i dobrej zabawy. Do domu wróciłam wczoraj, w granicach 17.oo i dosłownie kilka minut później był już u mnie P. Także wieczór spędziłam w miłym towarzystwie. Dzisiaj nie mam nic nadzwyczaj ciekawego do roboty, byłam na spacerze i odebrałam Kasię z przedszkola, bo Aga nie mogła. Teraz zamierzam zrobić coś pożytecznego. Być może uda mi się dokończyć porządki z butami, które zaczęłam wczoraj późnym wieczorem. Poniżej zdjęcia z urodzinowej imprezy.
Komentarze
Prześlij komentarz