Cześć! Nie będzie to wpis o jedzeniu, choć z radością wspominam niektóre przysmaki mojego dzieciństwa. Wczoraj zrobiłyśmy sobie z dziewczynami [czyt: Agą i Moniką] małą wędrówkę wstecz. Nie wiem skąd te dzieci czerpią tyle energii, żeby np. skakać na trampolinie, my już w połowie wyznaczonego czasu byłyśmy `zdyszane` . Powracam myślami do dziecinnych lat, kiedy to i mnie przepełniały niespożyte pokłady energii. Gdy rano wychodziłam z domu i wracałam późnym wieczorem, nigdy sama, zawsze z innymi dziećmi. Gdy beztrosko biegałam po babcinym ogrodzie, nie zważając na zadrapania i sińce na opalonych nogach. Razem z rodzeństwem wspinaliśmy się na ulubione drzewo, gdzie wśród gęstych konarów można było znaleźć znakomitą kryjówkę. Wszystko wtedy wydawało się takie proste i nieskomplikowane. Jaka szkoda, że przeminął czas, gdy byliśmy ufni w dobroć ludzi i świata, a sami nie wstydziliśmy się odruchów serca. Tak chciałabym, by wszyscy byli jak dzieci, cieszące się z drobiazgów i płaczące za pękniętym balonem. Płacz nie trwał długo, na otarcie łez starczył lizak czy cukierek.
Donoszę, iż dzisiejszy dzień był wyjątkowy chyba pod każdym względem. Rozpoczęłam go od przygotowywania prezentów urodzinowych dla moich kochanych solenizantów, następnie kilkugodzinny maraton po sklepach, oczywiście przygarnęłam kilka nowych, fantastycznych rzeczy, które już grzeją miejsce w mojej szafie a potem było już tylko świętowanie. Teraz kładę się z jedną myślą "potrzebny mi długi spacer". Także już wiem, co będę robić jutro. A Wam Moi Kochani Solenizanci jeszcze raz życzę wszystkiego, co najlepsze, abyście nie bali się spełniać marzeń, robić czegoś, co sprawia Wam ogromną radość, życzę Wam wiary w siebie, w swoje możliwości, nie bójcie się realizować marzeń i zawsze bądźcie sobą. Kocham Was!<3 Dobranoc! Fotograf: Marlena Zielińska
Komentarze
Prześlij komentarz