Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że żyło mi się bardzo przyjemnie. Była to egzystencja na 4 z plusem, ósemka na dziesięć możliwych (2 punkty odjęte za gówniana pogodę i zabójcze przeziębienie). Mimo to wszystko legło w gruzach przez ten cholerny incydent, który przysporzył mi tyle emocji i niepokoju. Zbliżałam się do tej drugiej, ciemnej strony swojego życia. Jakże mrocznej i trefnej. Wciąż nie mogłam usiedzieć na moich czterech literach wbitych w wytarte już legginsy. To cholerne zdarzenie wywołało u mnie coś w rodzaju rozstroju psychicznego i miałam poczucie, że to dla mnie ostatni gwizdek, że narozrabiałam i po raz ostatni nie poniosę konsekwencji jako osoba dorosła. Ostatni- bo zawsze byłam dobrze wychowaną istotą płci żeńskiej. Dowód: nigdy nie jechałam na motorze. Nigdy nie uciekłam z domu. Otrzymałam wszystkie możliwe katolickie sakramenty-poza małżeńskim i ostatnim namaszczeniem. Ukończyłam Liceum w ciągu sześciu ustawowych semestrów. Nigdy nie chlusnęłam nikomu w twarz szklanką sherry. Nawet nie ukradłam szminki. Byłam prawdziwą nudziarą. Teraz kryzys psychiczny ciążył mi w żołądku jak podwójny cheeseburger. Przypuszczam, że to jeden z powodów, dla których bałam się zasnąć tej nocy. Problem w tym, że nie zasnąć bałam się jeszcze bardziej.
Donoszę, iż dzisiejszy dzień był wyjątkowy chyba pod każdym względem. Rozpoczęłam go od przygotowywania prezentów urodzinowych dla moich kochanych solenizantów, następnie kilkugodzinny maraton po sklepach, oczywiście przygarnęłam kilka nowych, fantastycznych rzeczy, które już grzeją miejsce w mojej szafie a potem było już tylko świętowanie. Teraz kładę się z jedną myślą "potrzebny mi długi spacer". Także już wiem, co będę robić jutro. A Wam Moi Kochani Solenizanci jeszcze raz życzę wszystkiego, co najlepsze, abyście nie bali się spełniać marzeń, robić czegoś, co sprawia Wam ogromną radość, życzę Wam wiary w siebie, w swoje możliwości, nie bójcie się realizować marzeń i zawsze bądźcie sobą. Kocham Was!<3 Dobranoc! Fotograf: Marlena Zielińska
Łał! przeczytałam wszytsko jednym tchem, świetne!
OdpowiedzUsuńDobrze wychowana nie znaczy nudziara ;)
OdpowiedzUsuńładne zdjęcie :d
OdpowiedzUsuńAle masz piękny styl pisania ;) Jakże refleksyjnie ;)
OdpowiedzUsuńDziękuje za miły komentarz :)
Pozdrawiam serdecznie ;]
love your blog, your outfits are....awesome!!
OdpowiedzUsuńI have a fashion blog too,I would be very happy if you became my followers, and i would become your followers too... let me know:) xx
Urocze zdjęcie. Jak napisała Kats, dobrze wychowana nie znaczy nudziara, ale życie wiecznie jak grzeczna dziewczynka może zmęczyć, rozumiem to. Trzeba jednak uważać, żeby nie zrobić czegoś czego konsekwencje trzeba będzie boleśnie ponieść. Bardzo fajnie piszesz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.