Czas pędzi nieubłaganie, zegar wybija sekundy, minuty, godziny, dni mijają, biegną tak szybko, że ledwo nadążam. Mam ostatnio mnóstwo zajęć a wkrótce będę ich miała jeszcze więcej, żywię tylko nadzieję, że zamiast poczucia zmęczenia dadzą mi one niezłego kopa i dostarczą energii. Jest naprawdę dobrze, męczy mnie tylko świadomość, że muszę wziąć się do roboty (czyt.: za naukę) i to poważnie i szybko. Przede mną same zaliczenia a ja nieustannie walczę ze swoim lenistwem. Ale jestem silna przynajmniej się staram. Dzisiaj na przykład pod wpływem rozmowy z Tomaszkiem mało co nie uległam jego pomysłowi i namowom, ażeby odwiedzić Bońkowo, ale powiedziałam sobie NIE, musisz się uczyć. A tak szczerze to większa w tym zasługa Moniki, niż moja (ale to już drobny szczegół).
Przyszedł czas na leniwą niedzielę.. biorąc pod uwagę intensywność ostatnich dni, regeneracja naprawdę się przyda. A więc ładujemy się na przyszły tydzień Kochani, żeby już jutro ruszyć z jeszcze większą mocą. W piątek obroniłam licencjat i od razu "pełną piersią" rozpoczęłam wakacje. Cieszę się niezmiernie, bo wreszcie będę miała trochę czasu na te zajęcia, na które dotychczas mi go nie wystarczało. Wreszcie mogę ruszyć się z domu bez wyrzutów sumienia, że się nie uczę, że odkładam to co ważne na później. Nareszcie mogę do woli spotykać się ze znajomymi, czytać, biegać i "nic nie robić", no może nie dosłownie. ;-) Wakacje wakacjami, tylko gdzie do cholery jest te piękne słoneczko, które jakiś czas temu poszło na wagary i do tej pory nie wróciło? Może już czas najwyższy?! W końcu mamy już koniec czerwca, przydałoby się nieco energii w postaci ciepłych promieni. Miłej niedzieli! Odpoczywajcie.
Komentarze
Prześlij komentarz