Odsłuchuję nagrania, wciskam "usuń" i chowam telefon do kieszeni. Biorę do ręki zeszyt i piszę. Ta pisanina działa na mnie terapeutycznie. Odkładam długopis, ziewam i rozważam wypicie kolejnej filiżanki herbaty. Pomimo, że na brak energii i sił do działania ostatnimi czasy narzekać nie mogę, trudno dziś o jakieś tak już charakterystyczne dla mnie entuzjastyczne podejście. Chyba wreszcie dopadły mnie skutki podekscytowania ostatnich kilku tygodni. A więc tym samy przyszedł czas na mały chillout, ale to dopiero jutrzejszym popołudniem. A do tego czasu nie przestaję tworzyć i produkować.
A poniżej halloweenowe zdjęcia z weekendu:







A poniżej halloweenowe zdjęcia z weekendu:
Komentarze
Prześlij komentarz