Przejdź do głównej zawartości

motylki

Z drżeniem serca, motylkami w brzuchu i potwornym lękiem przed tym, co nastąpi otwieram oczy i nie mogę doczekać się jutra. Paradoksalnie rzecz biorąc pomimo strachu, chcę, by to się stało, być może dlatego, że chcę mieć już to wszystko za sobą. Wiedzieć w jakim punkcie się znajduję i na czym stoję, bo póki co to tkwię w jakimś koszmarnie odległym i szarym "pomieszczeniu", zamknięta sama z tym wszystkim i nie wiem co myśleć, co robić a nawet co czuć.  Jutro jest dla mnie tak wielką niewiadomą, i tak ciekawą zagadką, że nie mogę się doczekać kiedy ono nadejdzie. Choć wiem, że mogę żałować, jak już nie jednego zresztą to czuję, że tym razem będzie jakoś inaczej. Znów poczułam się jak kiedyś, kiedy byłam odważna, kiedy niczego się nie bałam, kiedy zawsze osiągałam to, co osiągnąć chciałam. Chyba dlatego, to mnie tak fascynuje, chyba dlatego, że wreszcie poczułam się jak kilka lat temu. Czuję, że powracam dawna „ja”. Stara, ale zarazem nowa, inna, zmieniona, lepsza. 




Komentarze