Po imprezowym weekendzie ponownie powracam do starego rytmu wyznaczanego dźwiękiem budzika, który oczywiście dzwoni zbyt głośno a ja wstaję za późno. Zanim z torbą, kluczami i notesem ( z wypadającymi kartkami) wyruszę w drogę do pracy próbuję reanimować się ciastkiem czekoladowym i kubkiem ciepłej herbaty. Prócz tego czytam. Skończyłam właśnie książkę autorki Wyznań zakupoholiczki (Kinsella Sophie), Miłość w stylu retro. W jednym wielkim skrócie to opowieść o znerwicowanej bohaterce, którą właśnie rzucił facet, która ma kłopoty w firmie, i wreszcie którą nawiedza duch z epoki „retro”, za którego to sprawą odnajduje ona właściwego faceta. Książka naprawdę ciekawa, pełna błyskotliwych dialogów, ciętych ripost, i humoru wynikającego z irracjonalnego zachowania bohaterki, która dotąd postrzegana jako grzeczna, poukładana, cierpliwa dziewczynka, pod wpływem ciotki (ducha) robi dość niestosowne, niegrzeczne i kontrowersyjne rzeczy i zaczyna być postrzegana jako "ta stuknięta bratanica".
Przyszedł czas na leniwą niedzielę.. biorąc pod uwagę intensywność ostatnich dni, regeneracja naprawdę się przyda. A więc ładujemy się na przyszły tydzień Kochani, żeby już jutro ruszyć z jeszcze większą mocą. W piątek obroniłam licencjat i od razu "pełną piersią" rozpoczęłam wakacje. Cieszę się niezmiernie, bo wreszcie będę miała trochę czasu na te zajęcia, na które dotychczas mi go nie wystarczało. Wreszcie mogę ruszyć się z domu bez wyrzutów sumienia, że się nie uczę, że odkładam to co ważne na później. Nareszcie mogę do woli spotykać się ze znajomymi, czytać, biegać i "nic nie robić", no może nie dosłownie. ;-) Wakacje wakacjami, tylko gdzie do cholery jest te piękne słoneczko, które jakiś czas temu poszło na wagary i do tej pory nie wróciło? Może już czas najwyższy?! W końcu mamy już koniec czerwca, przydałoby się nieco energii w postaci ciepłych promieni. Miłej niedzieli! Odpoczywajcie.
Komentarze
Prześlij komentarz