Jak przystało na poniedziałkowy poranek reaktywuję się (a przynajmniej podejmuję próby) ciepłą, aromatyczną herbatą. Nie wiem jak Wy, ale ja spędziłam ten weekend w miarę aktywnie i ciekawie. W sobotę wczesnym rankiem wybrałam się z M., M., K., cV i K. na jagody, co w efekcie końcowym przyniosło wczoraj pyszną ucztę dla żołądka, mianowicie gofry z bitą śmietaną i jagodami. Pycha. Sobotnie popołudnie spędziłam natomiast w moim cudownym Bońkowie, sama nie wiem jak to możliwe, ale będąc tam jestem w zupełnie innym świecie, zapominam o wszystkim i liczy się dla mnie tylko "tu i teraz". Love it! Sobotni wieczór to ognisko w gronie znajomych u mojego P. Jednak wczoraj nie zdołałam udać się dalej niż kilometr od domu, a więc niedziela to jeden wielki maraton filmowy w cudownym towarzystwie mojego chłopaka. A dziś...niespodzianka. Miłego dnia.



Komentarze
Prześlij komentarz