Jeju, jeju, jeju... Tyle razy powtarzałam sobie (i Wam przy okazji) nie uzależniaj szczęścia od osób, rzeczy, sytuacji... Sama kieruj swoim życiem i swoim szczęściem... A tymczasem co? Cieszę się jak głupia z nowej torebki, oczy mi się świecą na widok otrzymanego prezentu prawie tak bardzo jak sam prezent, a ludzie których dziś spotkałam na swojej drodze sprawili, że jeszcze się uśmiecham. Mimo wcześniejszych założeń nie będę jakoś specjalnie ubolewać, w końcu skoro nawet problemy same się rozwiązują to nie pozostaje nic innego, jak tylko cieszyć się z takiego obrotu spraw. Z góry przepraszam za swój egoizm ale w ciągu najbliższego czasu będę niepoprawną hedonistką. A tak na dobranoc..nic nie poprawia humoru, jak świadomość bycia kimś ważnym, ważnym dla kogoś, ważnym dla siebie samej. Dziś nawet przegrana naszych szczypiornistów nie jest w stanie "zdjąć mi uśmiechu z buźki". Tym bardziej, że chwilę później najlepszy piłkarz świata wraz z resztą Królewskich poprowadzili Real do zwycięstwa. Diabelskich snów aniołki ;)
Hej! Co u Was? bo u mnie dużo się dzieję. Na zdjęciach moje kochane dupeczki, które wreszcie mnie wczoraj odwiedziły. Mamy w planach następny `zjazd` tym razem z nocką, inaczej zawsze któraś będzie kierowała. A dziś trzeba było zwlec (z niesamowitym trudem) tyłek z łóżka, wsiąść w samochód i jechać do swojego ukochanego Ekonomika po wyniki z matur. Stresik był... o tak. Maturka poszła nawet dobrze, jestem zadowolona. (choć zawsze mogło być lepiej). Teraz domek, odpoczywamy i może opijamy :) choć w planach mam jeszcze roweryk z Agą, w końcu trzeba dbać o kondycję no nie ;p Cya <3

Komentarze
Prześlij komentarz