Pogoda mnie dobija, ludzie mnie dobijają, wczorajszy dzień... masakra. Gdybym była kobietą o słabej psychice, to pewnie wczoraj wpadłabym w totalną depresję, a dziś nie byłabym w stanie podnieś tyłka z łóżka. Tak coś czuję... Na szczęście nie jestem! Szarość mnie dobija, każdy odcień, no może prócz jednego ;) Ale ja się łatwo nie poddaję, ja się nigdy nie poddaje. Nawet wczoraj pomimo wszelkich destrukcyjnych czynników, niekorzystnie wpływających na moje samopoczucie, udało mi się wskoczyć w dres i pobiegać. I nawet zaliczyłam też squat challenge. I uwierzcie, że wieczorem mój humor był już o niebo lepszy. A dziś (pomijając bury krajobraz) jest pięknie. Być może dlatego, że spotykam same pozytywne osoby. A teraz ruszam na miasto. Miłego dnia!
Przyszedł czas na leniwą niedzielę.. biorąc pod uwagę intensywność ostatnich dni, regeneracja naprawdę się przyda. A więc ładujemy się na przyszły tydzień Kochani, żeby już jutro ruszyć z jeszcze większą mocą. W piątek obroniłam licencjat i od razu "pełną piersią" rozpoczęłam wakacje. Cieszę się niezmiernie, bo wreszcie będę miała trochę czasu na te zajęcia, na które dotychczas mi go nie wystarczało. Wreszcie mogę ruszyć się z domu bez wyrzutów sumienia, że się nie uczę, że odkładam to co ważne na później. Nareszcie mogę do woli spotykać się ze znajomymi, czytać, biegać i "nic nie robić", no może nie dosłownie. ;-) Wakacje wakacjami, tylko gdzie do cholery jest te piękne słoneczko, które jakiś czas temu poszło na wagary i do tej pory nie wróciło? Może już czas najwyższy?! W końcu mamy już koniec czerwca, przydałoby się nieco energii w postaci ciepłych promieni. Miłej niedzieli! Odpoczywajcie.
Komentarze
Prześlij komentarz