Pogoda mnie dobija, ludzie mnie dobijają, wczorajszy dzień... masakra. Gdybym była kobietą o słabej psychice, to pewnie wczoraj wpadłabym w totalną depresję, a dziś nie byłabym w stanie podnieś tyłka z łóżka. Tak coś czuję... Na szczęście nie jestem! Szarość mnie dobija, każdy odcień, no może prócz jednego ;) Ale ja się łatwo nie poddaję, ja się nigdy nie poddaje. Nawet wczoraj pomimo wszelkich destrukcyjnych czynników, niekorzystnie wpływających na moje samopoczucie, udało mi się wskoczyć w dres i pobiegać. I nawet zaliczyłam też squat challenge. I uwierzcie, że wieczorem mój humor był już o niebo lepszy. A dziś (pomijając bury krajobraz) jest pięknie. Być może dlatego, że spotykam same pozytywne osoby. A teraz ruszam na miasto. Miłego dnia!
Donoszę, iż dzisiejszy dzień był wyjątkowy chyba pod każdym względem. Rozpoczęłam go od przygotowywania prezentów urodzinowych dla moich kochanych solenizantów, następnie kilkugodzinny maraton po sklepach, oczywiście przygarnęłam kilka nowych, fantastycznych rzeczy, które już grzeją miejsce w mojej szafie a potem było już tylko świętowanie. Teraz kładę się z jedną myślą "potrzebny mi długi spacer". Także już wiem, co będę robić jutro. A Wam Moi Kochani Solenizanci jeszcze raz życzę wszystkiego, co najlepsze, abyście nie bali się spełniać marzeń, robić czegoś, co sprawia Wam ogromną radość, życzę Wam wiary w siebie, w swoje możliwości, nie bójcie się realizować marzeń i zawsze bądźcie sobą. Kocham Was!<3 Dobranoc! Fotograf: Marlena Zielińska
Komentarze
Prześlij komentarz