Witajcie robaczki! Mam nadzieję, że Wasze ostatki były równie udane, co moje. Tak, jak wcześniej planowałam bawiłam się ze znajomymi w Vivie i było naprawdę cudownie. Jednak wiadomość, która dziś do mnie dotarła sprawiła, że cały mój dobry humor prysł jak bańka mydlana. Teraz jestem po prostu smutna. Życie potrafi zaskakiwać, zwłaszcza wtedy, kiedy się kończy. Kiedy przeczytałam informację o śmierci Paula Walkera pomyślałam, nie to niemożliwe. Długo jeszcze łudziłam się, że to pomyłka, że ktoś to wymyślił, choćby na potrzeby promocji 7 części Szybkich i wściekłych. Oczywiście byłoby to grubą przesadą, ale wolałam wierzyć w to, niż w fakt odejścia tak świetnego aktora. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Życie jest takie krótkie i takie kruche. Dlatego tak ważne jest by żyć dniem, jakby miał być tym ostatnim.
Hej! Co u Was? bo u mnie dużo się dzieję. Na zdjęciach moje kochane dupeczki, które wreszcie mnie wczoraj odwiedziły. Mamy w planach następny `zjazd` tym razem z nocką, inaczej zawsze któraś będzie kierowała. A dziś trzeba było zwlec (z niesamowitym trudem) tyłek z łóżka, wsiąść w samochód i jechać do swojego ukochanego Ekonomika po wyniki z matur. Stresik był... o tak. Maturka poszła nawet dobrze, jestem zadowolona. (choć zawsze mogło być lepiej). Teraz domek, odpoczywamy i może opijamy :) choć w planach mam jeszcze roweryk z Agą, w końcu trzeba dbać o kondycję no nie ;p Cya <3

Komentarze
Prześlij komentarz