Z takim humorem, jak dziś to ja chyba byłabym zdolna nawet najgorszych smutasów zarazić uśmiechem. Przedpołudnie było dość przyjemne, a później już tylko lepiej. Uśmiechali się do mnie wszyscy i wszystko, każdy aspekt dostarczał mi samych pozytywnych wibracji. Nadszedł ten szalony czas, kiedy dni wypełnione są po brzegi i na nic nie starcza nam czasu. Ulice pełne, sklepy przepełnione, wszyscy obudzili się z jesiennego snu i zaczęli "wypełzać" w celu przedświątecznych zakupów. Teraz to się dopiero zacznie...czas pomyśleć o prezentach. No właśnie..ja, jak co roku zresztą zaczęłam od prezentu dla siebie, ale o tym później. Zresztą trzeba czasem też pomyśleć o sobie, no i przynajmniej kontynuuję tradycję (swoją osobistą). Nie muszę już chyba nawet wspominać, że w moim grafiku nie zabrakło też oczywiście czasu na ćwiczenia, które od dawna weszły mi w nawyk. A na koniec pozwoliłam sobie na odpowiedni stretching. Mając na uwadze tak intensywny dzień, nie ma chyba lepszego leku, by złapać nieco tchu niż relaksujące rozciąganie. Zdejmuję pazurki z klawiatury i uciekam do łóżka, z wiarą że 'jutro' będzie równie przyjemne, co 'dzisiaj'..a może jeszcze przyjemniejsze? dobranoc.
Hej! Jak Wam minął weekend? Jak już zdążyłam wspomnieć wcześniej ja spędziłam go w Olsztynie. Świętowałyśmy z dziewczynami urodziny Pauli i Karoliny. Był torcik, pizza, różowe piwo, kalambury, dużo śmiechu i dobrej zabawy. Do domu wróciłam wczoraj, w granicach 17.oo i dosłownie kilka minut później był już u mnie P. Także wieczór spędziłam w miłym towarzystwie. Dzisiaj nie mam nic nadzwyczaj ciekawego do roboty, byłam na spacerze i odebrałam Kasię z przedszkola, bo Aga nie mogła. Teraz zamierzam zrobić coś pożytecznego. Być może uda mi się dokończyć porządki z butami, które zaczęłam wczoraj późnym wieczorem. Poniżej zdjęcia z urodzinowej imprezy.
Komentarze
Prześlij komentarz