Dotarłam już do domu (wczoraj) i mogłam się wreszcie porządnie wyspać w swoim łóżku. Może to nieco dziwne, ale zawsze gdy nocuję poza domem najbardziej brakuje mi mojego dużego łóżka. Wyjątkiem była noc, kiedy spałam w hotelu Czajka, w Olsztynie, wtedy ze względu na nieco przykrótką kołdrę, spod której wystawały mi nogi brakowało mi właśnie mojej cieplutkiej kołderki. Na domiar złego była wtedy zima. Weekend minął, a w zasadzie to jeszcze wciąż trwa, więc może powiem
inaczej. Ta część weekendu, którą było mi przeznaczone spędzić w
Olsztynie, o dziwo upłynęła szybko i przyjemnie. Począwszy od zakupów,
na które wybrałam się z Monią jeszcze przed zajęciami i podczas których
wydałam nieprzyzwoitą ilość pieniędzy, poprzez stołowanie się w KFC
(choć od jakiegoś czasu obiecuję sobie, że z tym skończę), kolokwium z
edukacji matematycznej, którą zaliczyłam na 5, nasze podwójne urodzinowe
party w piątkowy wieczór skończywszy na wczorajszym powrocie do domu.
Nic bardziej pięknego na ten weekend nie mogłam sobie zaplanować.







Hej! Czy Wy też z niecierpliwością wyczekujecie przyjścia wiosny? Ja zdecydowanie tak, i właśnie dlatego spędziłam pół dnia na przeglądaniu mojej garderoby w poszukiwaniu wiosennych stylizacji. Mam nadzieję, że już wkrótce wybiorę się na jakieś zdjęcia w plenerze. Już nie mogę się doczekać! Na razie jednak zadowalam się codziennym spacerem. Tymczasem poszukuję stroju na jutrzejszą imprezę urodzinową Krystiana, na którą prawdopodobnie wybiorę się z Przemkiem, Moniką i Kamilem. W międzyczasie podjadam ptasie mleczko, które o dziwo przetrwało jeszcze od dnia kobiet (chyba tylko dlatego, że mnie nie było przez cały weekend w domu), słucham radia, przeglądam kolekcje czterech internetowych sklepów naraz i zaraz wezmę się za lekturę, która leży obok łóżka i prosi się o przeczytanie od jakiś dwóch tygodni. A na koniec wiosenny akcent, tj. zielony lakier na paznokciach. Prezentuje się, o tak: Dobrej nocy!
Komentarze
Prześlij komentarz