Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2012

filiżanka Jasmine Orange Tea

Odsłuchuję nagrania, wciskam "usuń" i chowam telefon do kieszeni. Biorę do ręki zeszyt i piszę. Ta pisanina działa na mnie terapeutycznie. Odkładam długopis, ziewam i rozważam wypicie kolejnej filiżanki herbaty. Pomimo, że na brak energii i sił do działania ostatnimi czasy narzekać nie mogę, trudno dziś o jakieś tak już charakterystyczne dla mnie entuzjastyczne podejście. Chyba wreszcie dopadły mnie skutki podekscytowania ostatnich kilku tygodni. A więc tym samy przyszedł czas na mały chillout, ale to dopiero jutrzejszym popołudniem. A do tego czasu nie przestaję tworzyć i produkować.
A poniżej halloweenowe zdjęcia z weekendu:

satysfakcja

Witajcie Kochani! W ciągu ostatnich dni zostałam zbombardowana przeogromną ilością zajęć, obowiązków i rzeczy do zrobienia, "na wczoraj" zresztą. Na moje szczęście uwielbiam, kiedy coś się dzieje, i kiedy mam co robić. Takie tempo życia daje mi mnóstwo radości i satysfakcji.  Mam tylko nadzieję, że na wszystko wystarczy mi czasu, sił, energii i przede wszystkim zdrowia, bo niestety dopadło mnie małe przeziębienie. Mimo wszystko bronię się rękoma i nogami, tym bardziej, że nie mam teraz czasu chorować. Do końca października będę tworzyć i produkować tak dużo, jak tylko się da. Inspiracji i pomysłów mi nie brakuje. Teraz uciekam ustalić plan działania, muszę jakoś sobie zorganizować jutrzejszy dzień, żeby ze wszystkim zdążyć, nie zgłupieć przy okazji i jeszcze zakończyć dzień z uśmiechem na ustach. Sztuka, prawda? Miłego wieczoru.

 A poniżej coś, co udało nam się razem z Moniką i Mileną stworzyć na edukacji technicznej. Podoba się?

zakręcony wtorek

Wczoraj miałam jeden z najbardziej pracowitych, produktywnych, zakręconych dni ostatnich miesięcy a może nawet lat. I choć był on z lekka wykańczający to z pewnością pełen emocji i tych negatywnych i pozytywnych. Całe szczęście, że mi udaje się ostatnimi czasy skupiać tylko na pozytywach. Nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy i każdy szczegół jest teraz dla mnie ważny. Czasem wystarczy mi tylko jedno dobre słowo, spojrzenie, czy promyk słońca abym przez resztę dnia tryskała dobrym humorem. Dzisiaj jest właśnie taki dzień. thank you!


złoty weekend

Wróciłam już do domu po trzydniowym pobycie w Olsztynie. Weekend był taki słoneczny, złoty, idealny na sesję. Ja niestety zamiast wykorzystać ten czas przed obiektywem musiałam spędzić go na zajęciach nad czym rozpaczliwie ubolewałam calutkie trzy dni. Teraz w  powietrzu unosi się  zapach malinowej herbaty a ja nadrabiam zaległości wertując skrzynkę mailową.Ostatnio spędzam czas tak produktywnie, na ile to tylko możliwe i przyznam, że jaram się tym faktem niesamowicie. Od zawsze hejtowałam bycie biernym, lubię brać sprawy w swoje ręce i tak też radzę robić innym. Słońca Wam życzę Kochani!


takie tam, rozważania

Kochani! Jestem właśnie w trakcie rozważań na temat poświęcenia swojego szczęścia w imię "wyższego dobra". Mianowicie zastanawiam się, czy warto poświęcić siebie i swoje marzenia, aby ktoś inny mógł być szczęśliwy, czy lepiej być egoistą i myśleć o sobie, swoich planach, marzeniach i szczęściu. Teoretycznie nie wolno odbierać radości i szczęścia innym ale czy nas stać na takie poświęcenie, i czy się ono w ogóle opłaca? Nawet gdy zdołamy poświęcić swoje szczęście, czy ktoś nam będzie wdzięczny (nie śmiem mówić już o podziękowaniu), czy wręcz przeciwnie będzie miał pretensje. Zbawienna może się okazać granica, którą sobie wyznaczymy, i której nie będziemy mogli przekroczyć. Tylko, że zakazany owoc najlepiej smakuje.

Szukam inspiracji. A tymczasem dodaję zdjęcia moich nowych nabytków:

regeneracja

Ostatnio tempo mojego życia jest błyskawiczne i z tego powodu na nic nie starcza mi czasu. Piątkowy wieczór, po kolejnym cudownym i pełni pozytywnym dniu pracy spędziłam z Agą popijając drinki i wznosząc tysiąc toastów, w końcu pić można za wszystko i wszystkich (w każdym bądź razie pomysłów nam nie brakowało). W sobotę rano byłam zmuszona jechać do Olsztyna i udać się przynajmniej na niektóre zajęcia, wróciłam wczoraj wieczorem i totalnie wykończona musiałam jechać po M. do Bońkowa, i przyznam, że pomimo mojego zmęczenia jechałam tam jak zawsze z wielką przyjemnością. Dziś postanowiłam nieco zwolnić, zrobić coś dla siebie i naładować akumulatory, żeby jutro wrócić do normalnego rytmu z większą dawką siły i energii. Dlatego też obiecałam sobie wziąć wreszcie do ręki aparat i udać się na długi spacer. Póki co jednak uciekam szykować się na imieniny babci. A Wam miłego popołudnia i wieczoru.  Z racji tego, że nie miałam wczoraj czasu zajrzeć na bloga oprócz szczerych życzeń…

PRL w piosence

Witajcie Kochani! Co najmniej od ostatniego weekendu, tj. imprezy u Agi, wesela Justyny& Roberta, poprawin poprzez każdy kolejny dzień aż po wczorajszy wypad do stolicy towarzyszy mi uśmiech i pozytywne myślenie. Już dawno zaczęłam dostrzegać te dobre aspekty życia i jestem tym faktem w pełni usatysfakcjonowana.
 Wczoraj wybrałam się do teatru na  Ukochany kraj… czyli PRL w piosence i szczerze polecam. Spektakl naprawdę ciekawy, bogaty w niespodzianki typu spadające "z nieba" balony, rzucanie kwiatami, papierem toaletowym i inne. Warto zobaczyć. 




cyrk

Witajcie Kochani! Mam za sobą kolejny pozytywny dzień, no może pomijając kilka rzeczy, które są niestety nieuchronne, nieprzewidywalne i często trudne do pojęcia ale ogólnie to dni mijają mi very, very przyjemnie. Mój tryb życia zmienił się diametralnie i od jakiegoś czasu żyję jak nakręcona. Co dzień mam tysiąc rzeczy do zrobienia, milion myśli w głowie i aby 24 godziny na realizację swoich niecnych planów. Jednak życie jest za krótkie, żeby ubolewać nad upływającym nieustannie czasie, dlatego też korzystam z niego w stu procentach i staram się w pełni produktywnie wykorzystywać każdą godzinę, minutę, sekundę swojego życia.
Wczoraj wybrałam się na spektakl Cyrku Korona. Przywołał on mnóstwo wspomnień z dzieciństwa a tym samym uśmiech na twarzy który towarzyszy mi do chwili obecnej. Poniżej kilka zdjęć, szkoda że nie udało mi się uchwycić  pana, który włożył głowę do paszczy jednego z lwów. Dobranoc!