Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2013

I love it!

Choć nic na to nie wskazywało dzisiejszy dzień okazał się świetny. Właśnie skończyłam oglądać mecz Realu  z Barceloną, który dostarczył mi mnóstwa emocji i bardzo pozytywie wpłynął na mój nastrój. Teraz chodzę po domu i uśmiecham się sama do siebie. Co więcej mam kolejne postanowienie, mianowicie postanowiłam otaczać się tylko (w miarę możliwości) ludźmi pełnymi energii, pozytywnego nastawiania do ludzi, świata i rzeczywistości a nie cholernymi pesymistami, którzy krytykują wszystko i wszystkich. Na moje szczęście nauczyłam się bronić silnie swoich decyzji i racji, dzięki czemu w wielu kwestiach to moje jest na wierzchu.  Trywialną krytykę po prostu olewam za to z tej konstruktywnej wyciągam wnioski. Pora na malowanie paznokci. Dobrej nocki!


zjazd

Hej! Jestem po kolejnym weekendzie spędzonym w Olsztynie, tak jak planowałam wróciłam wczoraj wieczorem. Zanim jednak to nastąpiło trzy dni walczyłam z samą sobą, żeby wytrzymać na zajęciach i zaopatrzona  w duże zasoby gorących napojów tę walkę wygrałam, przynajmniej częściowo. Po powrocie nie zdołałam już zebrać sił ani znaleźć chwili, żeby napisać coś sensownego, dlatego też cały wieczór spędziłam z P. przed laptopem na oglądaniu filmów. Co więcej moje postanowienia nie mają się najlepiej. Nadal stołuję się w KFC i nadal wydaję nieprzyzwoite pieniądze na ciuchy i błyskotki. Ale się staram, naprawdę się staram... a w zasadzie to nie, nie staram się w ogóle. 
A poniżej fotorelacja z minionego weekendu:

Olsztyn

Witajcie robaczki! Już jutro wyjeżdżam do Olsztyna, wracam dopiero w niedzielę wieczorem, choć miałam cichą nadzieję, że uda mi się wrócić nieco wcześniej. O ile przez całe dzisiejsze przedpołudnie spędziłam dość produktywnie, o tyle po południu zabrakło mi energii na zrobienie czegokolwiek konkretnego, choć planowałam dużo. W efekcie skończyło się tylko na planach, no i krótkim spacerze z siostrą. A teraz zamiast zająć się pakowaniem walizki siedzę przed tym okropnym pożeraczem czasu, bez którego cholernie trudno mi się obyć, stukam kolejne nic nie wnoszące wersy i śledzę facebook`owe wpisy moich znajomych. Dość tego, idę spać. Dobranoc!

chocolate, honey,cacahuates

Czasem naprawdę potrafię być skrajnie szczera, chwilami aż do bólu, czasem jednak (na szczęście a może wręcz przeciwnie) zdołam w porę ugryźć się w język. Nie wiem czy to dobrze, czy też nie, wiem natomiast, że nie warto walczyć z ludzkim gadaniem. Przecież ludzie swoją opinią niezależnie czy jest ona negatywna czy też pozytywna nie zmienią rzeczywistości. Nie zdołają też skrzywdzić nas emocjonalnie, o ile oczywiście im na to nie pozwolimy. Wystarczy tylko mieć świadomość, poczucie własnej wartości i niezachwianą pewność siebie. Dzisiaj cały dzień spędziłam poza domem (znowu!). A z racji tego, że  nie lubię siedzieć bezczynnie w domu, to nie zamierzam tego zmieniać, przynajmniej nie w najbliższym czasie. Póki co cieszę się każdą chwilą, upływającą w błyskawicznym tempie. Nie wiem, kiedy to zleciało, ale moje ferie dobiegają końca i już w piątek ponownie wracam do Olsztyna i swoich kochanych zajęć. Ponadto ciągle trenuję swoją silną wolę a to dzięki znajomym, którzy nieustannie …

gracias diablo

Spędzam miłe chwile pośród moich cudownych znajomych i zachwycam się każdym możliwym aspektem swojego 'cudownego' życia. Jak zwykle nadużywam przymiotnika "cudowny", w dodatku celowo. To niesamowite ile różnych zdarzeń może mieć miejsce jednego i tego samego dnia. Niedawno dotarłam do domu, i choć jestem wykończona to zadowolona. Jestem wdzięczna losowi, że mam obok siebie osoby potrafiące mnie uszczęśliwić nawet wtedy, gdy nic mi nie wychodzi. Dziękuję, dzięki Wam jestem szczęśliwa. A teraz z uśmiechem na twarzy i niestety bólem głowy idę do łóżka. Dobranoc.

devilish day

Dni mijają w błyskawicznym tempie, każdy następny dzień jest dwa razy bardziej ekstremalny od poprzedniego a ja mam wrażenie, że coraz bardziej potrafię docenić przeciekający przez palce czas co wcale nie oznacza, że go nie marnotrawię na głupoty (wręcz przeciwnie), ale nie mam o to do siebie pretensji. Ponadto jestem wściekła. Nie cierpię kiedy ktoś psuje mi plany i moje i tak już nie do końca poukładane życie. Nie znoszę, kiedy (zawsze!) znajdzie się ktoś mądrzejszy. Mam wrażenie, że moje dotychczasowe życie wywraca się właśnie 'do góry nogami', na szczęścia ja mam asa w rękawie. Cha!
Kolorowych!


wigilia walentynek

Od wczoraj powróciłam do swojego starego, można by rzec zeszłorocznego rytmu, choć wcale nie oznacza to, że przestaję się rozwijać. Wręcz przeciwnie! Mam teraz cudowny czas, kiedy to we wszystkim znajduję inspiracje, a wiecie co jest najpiękniejsze? Otóż to, że najważniejsi są dla mnie ludzie. Wczoraj utwierdziłam się w tym przekonaniu, kiedy to robiąc 'coś dla kogoś' miałam świadomość, że będę szczęśliwa, kiedy ta osoba dzięki mnie będzie szczęśliwsza. Coś niesamowitego. Dzisiaj było jeszcze piękniej. To wspaniale, że istnieją jeszcze ludzie, którzy potrafią mnie pozytywnie zaskoczyć swoją postawą i osobowością. Dołączając fakt mojego dzisiejszego zakupowego szaleństwa mogę w pełnie świadomie i jawnie stwierdzić, że jestem szczęśliwa. I wierzę a nawet więcej, wiem to.. jutro będzie jeszcze piękniej.

PS. Który mecz zdecydowaliście się dzisiaj obejrzeć? Ja Królewskich z Czerwonymi Diabłami. Widowisko, choć czuję pewien niedosyt.

PPS. Obchodzicie W A L E N T Y N K I ?

k o l o r o w y c h

Dzisiejszy dzień był bardzo produktywny, choć planowałam inaczej. Byłam przekonana, że pozałatwiam sprawy na mieście, sfinalizuje wszystko i przynajmniej popołudnie spędzę na nic nie robieniu. Tak się jednak nie stało, choć przyznam szczerze, że aż tak bardzo nad tym nie ubolewam. Znalazłam mnóstwo inspiracji i to w zasięgu ręki. Nie lubię monotonii i rutyny, jednak zdaję sobie sprawę, że czasem trzeba odpuścić i bez wyrzutów sumienia sobie na nią pozwolić. I choć z pewnością za jakiś czas będę znowu zmęczona moim pędem do przodu, to póki co mam mnóstwo energii, a gdy nadejdzie dzień, że na nic nie będę miała siły i ochoty podniosę głowę do góry, przywołam na twarzy promienny uśmiech i zrobię sobie koktajl. A teraz już do łóżka, gdyż nadszedł kres mojego wylegiwania się do południa, jutro muszę wstać wcześnie, także K O L O R O W Y C H !

wszystko zaczyna się w głowie

Tak jak zapowiadałam ostatni weekend karnawału spędziłam w cudownym gronie znajomych. Prócz tego, iż pozwoliłam sobie na mały grzeszek w postaci mocno niezdrowej żywności (czyt. fast foodów) od której się od pewnego czasu zaczęłam odzwyczajać, ostatnie dni minęły bardzo aktywnie i w miarę możliwości zdrowo. Nie muszę chyba mówić, że całą noc spędziłam na parkiecie. Przede mną natomiast bardzo intensywne dni pracy. Jutrzejszy dzień przeznaczam na dopięcie wszystkich spraw na ostatni guzik, i w tymże właśnie celu od samego rana wybywam z domu. Nie wykluczone też, że pojawi się w moim życiu kilka nowych projektów. W końcu trzeba być otwartym na nowe możliwości, pomysły które do nas przychodzą. Należy myśleć nieszablonowo i być elastycznym, a ja zrobię wszystko, by choć odrobinę przybliżyć się do zrealizowania moich postanowień.

zakazany owoc

Witajcie Kochani! Mój planowany na przyszły tydzień wyjazd niestety nie dojdzie do skutku, a bynajmniej przesunie się w czasie z przyczyn niezależnych ode mnie i mojego "widzi mi się". Co więcej od przyszłego tygodnia wracam do swoich starych obowiązków, co mnie cieczy, nie mniej jednak ubolewam nieco nad faktem, iż nie zdążyłam jeszcze tak na dobrą sprawę odpocząć. Póki co mam jeszcze do dyspozycji ostatni weekend karnawału, który właśnie trwa, i który zamierzam spędzić ze znajomymi.

PS. Czy Wy też nie możecie doczekać się wiosny? Ja z ogromną tęsknotą wyczekuję chwili, kiedy wreszcie zakopię na dnie szafy grube kurtki, płaszcze, szaliki i rękawiczki, przesiądę się z samochodu na rower, a może by tak jeszcze jogging? Póki co jednak pozostanę przy swoich treningach i codziennych spacerach, na który właśnie przyszła pora.

PPS. Czy ktoś mi może wyjaśni dlaczego zakazany owoc najlepiej smakuje?
Have a nice day!