Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Happy New Year!

Jak tam Kochani przygotowania do Sylwestra? Ja jestem totalnie "w proszku", tj. siedzę z mokrą głową, świeżo pomalowanymi pazurkami i nadal nie mogę uwierzyć, że to już dzisiaj, za kilka godzin skoczymy do Nowego 2013 Roku. Jak ten czas szybko leci. Zdecydowanie to był niesamowity rok, tak wiele się wydarzyło, że nie da się tego  opisać w kilku słowach. Patrząc przez pryzmat dzisiejszej daty życzę Wam  wszystkiego najlepszego, niech ten nadchodzący rok będzie dużo lepszy od tego, życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń, mnóstwa energii i sił na ich realizację a także a może nawet przede wszystkim szampańskiej zabawy do białego rana. Happy New Year!!




toenails

Kolejny dzień upływa w ekstremalnie szybkim tempie, być może to dlatego, że rozpoczęłam go trzygodzinnym treningiem, do domu dotarłam przed 14 i od razu wzięłam się za robienie sałatki, a konkretnie kebaba. Obiecałam sobie znaleźć czas, ażeby na sekundę zwolnić, wziąć swój nowy nabytek (czyt. lustrzankę) i wybrać się na długi spacer, ale chyba dopiero w nowym roku uda mi się te plany zrealizować.  Ponadto nie mogę uwierzyć, że Sylwester jest już jutro. Trudno jest mi sobie wyobrazić "wkroczenie do Nowego Roku" nie stąpając po śniegu. Ale już jutro będę miała okazję tego doświadczyć. A teraz kubek herbatki, ptasie mleczko i zmiana koloru na paznokciach. Miłego wieczoru!






After Christmas

Cześć Kochani! Jak się macie Wy i wasze figury po świętach? Czy na Waszych stołach również było tyle pyszności, że objadaliście się od rana do wieczora przez ten świąteczny okres? Ja na całe szczęście nawet w Wigilię nie opuściłam treningu, odpoczywałam tylko w Boże Narodzenie, za to w nocy szalałam na parkiecie a zaraz w czwartek na nowo powróciłam do treningów, także calutki czas spędzam aktywnie. Święta i po świętach.. teraz przyszedł czas postanowień noworocznych. Macie już jakieś? 

W E S O L U T K I C H Robaczki

Witajcie Robaczki! Sezon "dziękuję i wzajemnie" uważam za otwarty a więc pora na życzenia: Wesołych, cudownych i magicznych Świąt! Niech ta gwiazdka będzie wyjątkowa. Jedzcie i pijcie (do granic przyzwoitości i oby Wam w boczki nie poszło);p i cieszcie się jak dzieci znajdujące wymarzony prezent pod choinką.Spełnienia absolutnie wszystkich marzeń, tych ujawnionych i tych najskrytszych. Rodzinnego ciepła, szczęśliwych i bezpiecznych wyjazdów i powrotów do domu. Uważajcie na siebie Kochani!
W E S O L U T K I C H !

zakupowe szaleństwo

Witam Was Kochani! Nawet nie wiem kiedy zleciał ten tydzień, który bez wątpienia należał do jednych z najbardziej zapracowanych w ciągu ostatnich miesięcy, nie zdążyłam się obejrzeć a już mamy piątek, choć sama w to nie mogę uwierzyć. Nie wiem jakim cudem zdążę się w czasie zaledwie tych kilku dni przygotować do świąt, z pewnością będzie to nie lada wyczyn. Całkiem niespodziewanie i nieplanowanie udało mi się wyrwać dziś na małe, przedświąteczne zakupy ale nie zdołałam jeszcze do końca rozwiązać problemu prezentów pod choinkę. Jutro planuję kontynuację polowań i poszukiwań. Jak już wspominałam jest to jedno z moich ulubionych przedświątecznych zajęć, które naprawdę uwielbiam, inne takie jak sprzątanie hejtuje od zawsze. Na najbliższe, zapewne emocjonujące i bardzo pracowite dni prócz energii i sił potrzebuję zdrowia, bowiem od wczoraj walczę z przeziębieniem (no niestety dopadło i mnie), jednak mam zamiar do poniedziałku się wyleczyć na dobre, choć szczerze mówiąc patrząc przez pryzma…

ejjj.nie czekaj! powiedz to!

Niesamowicie trudno mi w to uwierzyć, ale wreszcie mogę się Wam pochwalić, iż udało mi się zabrać za świąteczne porządki. Co prawda zdołałam ogarnąć jedynie (lub aż) buty i zajęło mi to cały wieczór ale mimo wszystko dobrze to wróży na przyszłość, czyt. najbliższe dni. Co więcej? Moje piekielne przygody i randka z zabójczo przystojnym diabłem dobiegły końca, czyli skończyłam czytać "Ja, diablica", na szczęście mój diabeł powraca w kolejnej części, a więc przyszła kolej na "Ja, anielica". Prócz tego udało mi się powrócić wreszcie! do mojego, starego rytmu który umknął mi w przeciągu tych ostatnich miesięcy, kiedy to wieczorem dosłownie padałam wykończona na łóżko a rano pomimo tych przespanych godzin nie miałam siły się podnieść. Na szczęście wszystko wróciło do normy i z powrotem mogę kłaść się późno w nocy i wcześnie wstawać. Teraz mam naprawdę wiele energii, której ostatnio mi brakowało.  Przyczyną tego mogą być ciągłe treningi, paradoksalnie!, gdyż teoretycznie …

diable...

Hej Kochani! Jak tam przedświąteczne przygotowania? Ja jestem na etapie wmawiania sobie musisz to zrobić, musisz się za to zabrać, musisz to sprzątnąć, a więc na samiutkim początku drogi, która zwie się "świąteczne porządki". Jak co roku zostawiłam na ostatnią chwilę prezenty, które są dla mnie jednym z najprzyjemniejszych świątecznych aspektów, co prawda mam już kupionych kilka drobiazgów, nie mniej jednak pozostało mnóstwo pozycji na mojej tajnej liście, pn. "do kupienia". Nie wiem jeszcze jaki dzień będzie najodpowiedniejszy na całodniowe zakupowe szaleństwo, mam tylko nadzieję, że zakupy będą równie udane jak te sobotnie. A teraz wykończona dzisiejszym treningiem idę do łózka, tym bardziej, że mam mnóstwo spraw do załatwienia jutro. Słodkich snów diabły i diablice!

Poniżej zdjęcia ilustrujące niejako ostatnie dni:

hot chocolate

Cześć Kochani! Na dworze mrozi a ja  rozgrzewam się pyszną, gorącą czekoladą, która chodziła za mną od kilku dni i zajadam Toffifee. Otacza mnie naprawdę mnóstwo ludzi, rzeczy, którzy i które inspirują. Cieszę się, że są w moim życiu takie osoby, dające mi motywacje, dzięki którym mam siłę i chęć by działać. Mam też coraz więcej pomysłów na sesję zdjęciową, które w najbliższym czasie będę chciała zrealizować. Póki co jednak zabieram się za porządki, bo wielkimi krokami zbliżają się święta, a mój pokój wygląda, co najmniej jakby przeszło przez niego jakieś stado dzikiej zwierzyny. Także życzcie mi mnóstwa siły i energii. I oby jej wystarczyło na jutrzejszy poranny trening i zakupy. Kiss!

mania kupowania

Czy Was też ogarnęła już świąteczna mania kupowania? Ja szaleję po centrach handlowych już od początku miesiąca, co prawda jak na razie udało mi się jedynie kupić "prezenty" dla siebie samej, ale już wkrótce znajdzie się też coś dla bliskich. A tak szczerze,to dużo większą satysfakcje i radość sprawia mi robienie prezentów innym, także już nie mogę się doczekać. Tymczasem,wczoraj wróciłam z Olsztyna w świetnym humorze, gdyż był to mój ostatni wyjazd w tym roku. Prócz tego mam tysiąc innych powodów, by się cieszyć i już nic nie jest w stanie zakłócić mojej radości, a więc życzę powodzenia tym, którzy próbują tego dokonać.
A poniżej kulinarna propozycja piątoklasistów:

historia miłosna nie z tej ziemi, czyli Wiktoria Biańkowska we wszystkich trzech odsłonach

Ostatnie dni zaliczam do tych pracowitych i mijających w zawrotnym tempie, a co więcej nic nie wskazuje na to, by cokolwiek w tej kwestii mogłoby w najbliższym czasie ulec zmianie. W końcu mamy już grudzień, a co za tym idzie, coraz większymi krokami zbliża się do nas okres świątecznych przygotowań. Lubicie ten czas? Ja bardzo, choć muszę przyznać, że jest strasznie męczący, to zawsze wywołuje wiele radości i emocji. Za mną kolejny weekend spędzony w Olsztynie, przede mną jeszcze jeden taki wyjazd a potem miesiąc 'leżenia', choć może nie koniecznie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Wspominałam Wam w poprzednich notkach, że pierwsze trzy pozycje na liście moich książek do kupienia zajmują książki Katarzyny Bereniki Miszczuk, i uwaga! w sobotę udało mi się kupić cały pakiet- taki drobny prezent mikołajkowy. W końcu trzeba czasem pomyśleć o sobie. A więc teraz już tylko kieliszek wina (koniecznie czerwonego) i towarzystwo zabójczo przystojnego diabła- Beletha, czyli wieczór w dia…

pseudo psychologiczna paplanina zmysłów

Moja dzisiejsza droga z pracy do domu była wyjątkowo długa. Wiatr wciskał mi za kołnierz zimne,  jesienne krople a ja szłam z parasolem w ręku nawet go nie rozkładając. Cholernie dużo ostatnio myślę, tak też było i dzisiaj. Zdałam sobie sprawę, że kończy się pewien etap w moim życiu. To był naprawdę bardzo przyjemny okres, co zresztą widać po moich postach pisanych z lekkością i przyjemnością. W ciągu ostatnich kilku miesięcy biła ode mnie jakaś dodatkowa energia, choć nie umiem dokładnie sprecyzować czym była ona spowodowana, mam tylko nadzieję, że teraz to się nie zmieni. Czas naprawdę upływa w zawrotnym tempie, dopiero co rozpoczynałam swoją cudowną wycieczkę a teraz jestem już na mecie. I z wielką ochotą przeżyła bym to wszystko raz jeszcze. Chciałabym mieć szansę zmienić kilka rzeczy, a jeszcze więcej pozostawić bez zmian, po prostu się cieszyć. Dewiza na jutro: chwilo trwaj!


Tres metros sobre el cielo

Cześć Kochani! Obiecałam Wam zwiększyć częstotliwość zamieszczania postów na blogu, co jest cholernie trudnym zadaniem zważywszy na mój obecny tryb życia ale z racji tego, że już wkrótce będę miała nieco więcej czasu (z czego wcale nie jestem zadowolona) notki będą- częściej i więcej- tego możecie być pewni! A tymczasem zrelacjonuje Wam w kilku zdaniach to co się wydarzyło do tej pory. Mianowicie: W ubiegłym tygodniu miałam okazję obejrzeć kontynuację filmuTres metros sobre el cielo , tj. : "Tylko Ciebie chcę" i nie obeszło się oczywiście bez płaczu, choć niestety muszę przyznać że druga część jest dużo gorsza od pierwszej i załamało mnie zakończenie. Widziałam też w Empiku książki Federico Moccia między innymi Trzy metry nad niebem, Tylko Ciebie chcę, Amore 14, Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić i inne, które z miejsca trafiły na moją listę 'książek do kupienia'. Zajęły pozycję zaraz po pakiecie książek Katarzyny Bereniki Miszczuk, "Ja diablica&quo…

trzy metry nad niebem

Jak się ma po co wstać, to się kocha nawet poniedziałek. Moje pozytywne nastawienie do świata ma się świetnie. I choć weekend zapowiadał się nie najlepiej zaistniałe sytuacje w pełni miło mnie zaskoczyły. Za mną czas  spędzony przed laptopem w towarzystwie M&M, tj. Moni i Mileny. Swoją drogą, szczerze polecam film "Trzy metry nad niebem", jednym słowem fantastyczny! Thx Monia, mam nadzieję, że twoja kolejna propozycja okaże się równie świetna! Tymczasem łagodzę ból gardła herbatką z miodem i cytryną. (Cudowne, post-weekendowe skutki uboczne. Tak, tak "kocham to") Życzcie mi zdrowia.