Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2014

happy

Już nie raz się przekonałam, że warto żyć chwilą. Nie ma czasu na odwracanie się za siebie i ciągłe analizowanie tego, co było. Najważniejsze, to by każdy dzień był wyjątkowy. Dzisiejszy też ma okazję się takim stać, może już się powoli staje... z tego samego powodu nie odmówiłam sobie z rana kilku kostek ptasiego mleczka na 'dzień dobry', a potem wskoczyłam w buty do biegania i zrobiłam małe kółeczko, nastrój z miejsca cudowny. Patrząc przez pryzmat ostatnich dni, nic tylko się uśmiechać, patrząc do przodu.. mamy weekend. Grunt to pozytywne nastawienie, no i oczywiście pozytywni ludzie wokół. Miłego dnia i szalonej nocy!
`Mężczyźnie nie potrzeba alkoholu, by w samochodzie stracił rozum`

energii moc

Witajcie robaczki! Wieki nic nie pisałam, w ogóle na nic ostatnio nie mam czasu. Najpierw przedświąteczna bieganina, święta czyli rozjazdy, wyjazdy i spotkania, a teraz na dworze ciepło, więc staram się korzystać z uroków wiosny i ograniczać czas spędzany przed komputerem. Tak więc, mogę się na przykład pochwalić, że zaliczyłam już pierwsze w tym roku opalanko, które dało mi energii na cały dzień i już oczy mi się świecą na myśl o następnym. Jedynym minusem pięknej pogody jest brak natchnienia na pisanie mojej pracy dyplomowej.. Kochani dajcie motywacji, dajcie inspiracji, podzielcie się energią. Póki co, uśmiechnięte dobranoc! ;)






oddycham szczęściem

Bo po deszczu zawsze świeci słońce... udało mi się wreszcie posegregować pewne wewnętrzne aspekty mojego życia, a kiedy wewnętrznie wszystko jest w porządku, na zewnątrz wszystko wydaje się takie nieskomplikowane. Tak bardzo opłacalne jest podążanie za tym, co nas uszczęśliwia, czasem wystarczy tylko się odważyć, by przeżyć coś niewyobrażalnie wyjątkowego. Bo w życiu chodzi o to, by je przeżyć, by je prowadzić, a nie tylko akceptować. Decyzje, które podejmujemy, powinny być naszymi decyzjami, a nie tych, którzy podobno wiedzą lepiej. A więc z okazji nadchodzących wielkimi krokami świąt życzę Wam wszystkim bez wyjątku, żebyście mieli odwagę marzyć i te marzenia realizować, i żeby każdy z Was codziennie robił duży krok w kierunku szczęścia, a czasem też przestał te szczęście gonić i po prostu był szczęśliwy. Wesołych Kochani!



życie kotku

Życie zawsze może być piękne, jeśli tylko będziemy potrafili z niego czerpać odpowiednio dużo. Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem, czasem coś pójdzie nie tak, czasem ktoś zrobi coś inaczej, niż my byśmy chcieli, ale tak już jest. Każdy odpowiada za swoje życie, swoje decyzje. Najgorzej, jeśli czyjeś decyzje są powiązane z nami, mają wpływ na nas i nasze życie. Bywa, że nie potrafimy ustąpić, bywa, że to, czego pragniemy przegrywa z naszym ego, z naszą dumą, bywa, że nie potrafimy przyznać komuś racji. Niezależnie od tego słusznie, czy też nie cierpimy. W niektórych sytuacjach duma wygrywa z pragnieniem, a my czujemy ból. Podobnie jest ze szpilkami (mam skłonność ilustrować życie na przykładzie butów), często praktyczność przegrywa z próżnością. Chociażby w sobotę, pomimo że targałam w walizce płaskie balerinki, wybrałam się na zakupy w szpilkach. Uparciuchy takie, jak ja już tak mają. Jeśli coś postanowią, ciężko im zmienić zdanie. Istnieje naprawdę niewiele osób, które mają …

pobiegane

Nieustannych zawirowań w moim życiu ciąg dalszy. Nadal jestem rozbita, a dziś to nawet nie jestem w stanie określić swojego nastroju. Wczoraj "zrobiłyśmy" z D. ładną trasę biegową, a później jeszcze wybrałyśmy się na rowery. Humor od razu lepszy, więc dziś, kiedy tylko podniosłam się z łóżka w stanie prawie depresyjnym pomyślałam, nic innego tylko jogging. Pomogło, ale aby na chwilę. Teraz znowu się wściekam, bo ludzie nieustannie mnie irytują. Mam nadzieję, że mój jutrzejszy wyjazd do Olsztyna położy kres moim frustracjom. Póki co ruszam na miasto, bo shopping (tak, jak trening) lekarstwem na zło tego świata.

wahania

Mam już dość tych ciągłych wahań nastroju. Jednego dnia skaczę z radości, następnego jestem smutna, później znowu się uśmiecham, a potem chodzę wściekła jak osa. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale to strasznie irytujące. Sama za sobą nie nadążam. We wtorek miałam świetny humor, między innymi dzięki mojemu G., którego zabrałam na spacer, który działa na mnie terapeutycznie, i wreszcie, który zmęczył mnie konkretnie. Od rana wszystko szło po mojej myśli i tak do wieczora, no może pomijając mój stan przedzawałowy, wywołany meczem Real- Borussia, całe szczęście zakończonym happy endem. Wczoraj z kolei do południa byłam w świetnym nastroju, później depresja totalna, a wieczorem zresetowałam umysł, obejrzałam mecz Utd z Bayernem i skrót Atleti z Barcą i mój organizm doświadczył totalnej regeneracji. Jak tak dalej pójdzie, to się wykończę. Oddajcie słonko! Tak, tak..miałam się nie uzależniać od czynników, na które nie mam wpływu.

Mój mały energetyk

Ze szczęścia to ja nie fruwam, bo jest wiele rzeczy, które mnie zwyczajnie męczy. Czas coś zmienić, czas je zmienić. Podobno diabeł tkwi w szczegółach i pewnie dlatego tak istotne są dla mnie detale, a wiele z nich być może tych najistotniejszych gdzieś mi ostatnio umknęło. Ale też z tego samego powodu cieszę się z drobiazgów, a przynajmniej próbuję. Jeszcze kilka dni temu przekonywałam kogoś, by cieszył się życiem, że słonko świeci, że ze mną rozmawia ;) a już chwilę później sama zapomniałam, że trzeba umieć się cieszyć, dostrzegać piękno w codzienności, budować szczęście z małych cegiełek, którymi są małe radości.
Żeby życie nie było szare, musimy je kolorować każdego dnia. Genialną ku temu okazją są weekendy. Wreszcie mamy czas, by wyjść ze  znajomymi, by wybrać się na wycieczkę, spotkać z chłopakiem, czy po prostu, by się na chwilę zatrzymać. Ja mam za sobą weekend, w którym wreszcie udało mi się wyskoczyć na piwo i tortille z moją niekwestionowalnie cudowną przyjaciółką Kasią, …

Czas dla siebie

Moja bieganina dobiega końca. Wracam do domu, choć w dobrym nastroju, to totalnie wykończona. Padam na łóżko i wpycham w siebie kolejne kostki ptasiego mleczka. Raczę się  kubkiem gorącej herbaty i rozważam wypicie następnego, co niestety wiazałoby się z koniecznością zejścia na dół, do kuchni, a mnie się nie chcę nawet wstać z łóżka. Po krótkim namyśle rezygnuję więc z herbaty i zadowalam się wodą truskawkową stojącą koło łóżka, a tym samym w zasięgu mojej ręki. Podnoszę ze stolika kwietniowe GLAMOUR, po czym je rzucam w kąt, zanurzam głowę w mojej antyalergicznej poduszce, wkładam słuchawki, włączam muzykę, wyciszam telefon i mam czas dla siebie.

pomysły

Wspaniale! Kiedy otwieram oczy, a za oknem widzę słonko, uśmiech automatycznie pojawia się na mojej twarzy. A kiedy zaczynam dzień od rozmowy z kimś szczególnym i wyjątkowym, uśmiech zostaje do wieczora. I nie przeszkadza mi nawet fakt, że po wyjściu z domu promienie nie są już tak cieplutkie, jak przez szybę. No wy dzień, nowe możliwości i nowe pomysły. Właśnie wymyśliłam, że czas ściąć włosy i jestem niesamowicie podekscytowana. Jeszcze tylko jedna sesja zdjęciowa, a potem fryzjer. Nie wiem na ile centymetrów się zdecyduję, bo przyznam szczerze, że choć kusi mnie niesamowicie taka drastyczna zmiana, to kocham długie włosy. Więc jaki będzie efekt finalny mojego pomysłu okaże się dopiero po wyjściu od fryzjera. Ale pomimo tych wielu niewiadomych moje podekscytowanie jest przeogromne i powoduje wzrost pozytywnej energii. Czas ją jakoś sensownie spożytkować!

"marzenia są wiatrem życia, by nas porywał"

Postrzegam świat jako pozytywne miejsce, bo warto wierzyć, że zostało ono stworzone właśnie dla nas, żebyśmy my byli szczęśliwi. Ale czasem najzwyczajniej się gubię w tym wszystkim. Niby mam te swoje zasady, których się trzymam albo przynajmniej staram się trzymać, mam tę swoją pewność siebie i robię wszystko, by w każdym dzisiaj dostrzegać te pozytywne aspekty, jednak pomimo tego czasem też bywa trudno. I właśnie w takich momentach wsiadam w samochód, a chwilę później jestem już w Bońkowie. To miejsce posiada cudowne właściwości- mówiłam wielokrotnie. Na mnie od zawsze działało terapeutycznie i mam nadzieję, że już zawsze tak działać będzie.

"marzenia są wiatrem życia, by nas porywał"

beztroska

Ledwo co dopiero zapachniało wiosną, a ja już myślę o krótkich szortach i opalaniu. Oczywiście doceniam te wiosenne dni, delikatne i ciepłe promienie słońca lekko muskające naszą twarz, wietrzyk, spacery, wycieczki rowerowe, i fakt, że coraz później robi się ciemno. Choć zważywszy na to, że na rower wybieram się dopiero późnym popołudniem, na razie wybieram krótkie trasy. Myśląc o rowerze, z miejsca przychodzi mi do głowy myśl A. Einsteina Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę musisz się poruszać naprzód. Coś w tym jest prawda... Stojąc w miejscu, uwsteczniamy się. Dlatego tak ważne jest, by nieustannie kroczyć naprzód, niezależnie od przeciwności losu, niezależnie od tego ile po drodze spotkamy przeszkód, ile razy upadniemy i sięgniemy dna, zawsze trzeba się podnieść i iść dalej.  Czasem mam wrażenie, że niepotrzebnie za czymś gonimy, że uparcie brniemy w coś, co i tak nie ma sensu, że marnujemy swój czas. A dopiero wtedy, gdy przestajesz gonić niewłaściwe rzeczy, …

gdzie jest raj

To od nas samych zależy, jakie emocje nami kierują. Przyznaję, że nie zawsze fruwam ciesząc się z prostych rzeczy. I mnie dopadają lęki i frustracje. W naszym życiu zdarzają się momenty przełomowe, które potrafią przewartościować wszystko i zmienić nas raz na zawsze. A czasem bardzo chcielibyśmy, żeby takie momenty nadeszły, a one nie nadchodzą. Czasem chcemy się od czegoś odciąć, coś zmienić, a mimo to, tego nie robimy. Są takie chwile, które pamięta się długo. Naszpicowane emocjami i adrenaliną przeżycie, które zapada w nas głęboko.
Na dworze coraz cieplej, a więc okazji do takich przeżyć, będzie jeszcze więcej.A ja mam taką cholerną ochotę wyrwania się na chwilę z tego obłędnego biegu przed siebie. Marzy mi się słoneczna polana, porośnięta polnymi kwiatami, gdzieś w samym środku lasu. 
Miłego dnia!